środa, 19 lipca 2017

Kapcie z bratkami czyli jak uszlachetnić kapcioszki.


 Kapcie, kapcioszki, papucie, paputki tak pieszczotliwie nazywamy obuwie do chodzenia po domu.
Może kapcie nie są najbardziej eleganckim obuwiem ale iż to razy marzyłam by wreszcie po ciężkim dniu w pracy ubrać kapcie na nogi i usiąść z kubkiem herbaty w wygodnym fotelu.
Poszperałam w internecie i dowiedziałam się ,że przodkami kapci były znane już w XVII wieku płócienne lub filcowe buty na grubej podeszwie . Co prawda buty te nie spełniały tej samej roli co nasze współczesne kapcie ale były wykonane z podobnych materiałów co nasze kapcie. Tak naprawdę po domu nasi przodkowie chadzali w łapciach czyli obuwiu wykonanym z łyka lub słomy.
Najstarsze papcie pochodzące z XV wieku znaleziono we Włoszech, przypominały raczej skarpety podszyte skóra dla ochrony stóp. Kiedy kobiety wychodziły na zewnątrz nakładały na nie drewniane chodaki.
Od wieków damskie pantofle bez względu na to czy były noszone w domu czy na zewnątrz były bogato zdobione . 

Tak więc idąc za przykładem przodków postanowiłam ozdobić moje świeżo zakupione za niewielka sumę czyli za 3 złote 99 groszy by dodać im uroku.
Najpierw naszkicowałam kwiat bratka a następnie wycięłam płatki z cienkiego filcu . Pośrodku przyszyłam czarny koralik ,pisakiem do tkanin namalowałam czarne pręciki . Kwiatki przykleiłam do kapci klejem do tkanin .










czwartek, 13 lipca 2017

Kolorowe trampki z motylem i fiołkami.

Czas wakacji to czas na ... Na noszenie trampek , tenisówek słowem taniego obuwia , które pasuje każdemu bez względu na płeć i wiek.










Na początek trzeba kupić odpowiednie trampki czyli nie za male nie za duże no i nie drogie.
Wybrałam się dziś na poszukiwanie  trampek a raczej tenisówek i ze zdziwieniem odkryłam ,że ich cena znacząco wzrosła oczywiście chodzi mi o takie zwyczajne tenisówki bo wiadomo te markowe potrafią kosztować nawet ponad 300 złotych .  Ale pobiegałam po mieście i znalazłam tenisówki za 19 złotych całkiem ładne. Oj ale się o cenach rozpisałam i pewnie wyszłam na sknerę jednak myślę, że dobrze jest pokazać jak za niewielkie pieniądze stworzyć coś fajnego .
Najpierw chciałam namalować na tenisówkach łowicki wzorek bo teraz wszędzie go pełno, moda nastala na ludowość "Made in Poland" . Tyle tylko,że jak wszyscy już coś mają to co to za frajda =))
 Namalowała więc kawałek ogrodu czyli fiołki i motyla. Ktoś zapyta czemu wzorek nie jest taki sam na każdym bucie a już odpowiadam buty są para więc jeden bez drugiego istnieć nie może a razem tworzą wspólną opowieść . =)
No to zaczynamy :
trampki cena 19, 00 zł.  w  cudne pudełko opakowane 
farby do tkanin (prezent od Świerszczyka internetowego znajomego )
pędzle 
ołówek
no i dużo dobrych chęci .











Ciekawa jestem czy spodobają się osobie dla , której je wymalowała no i czy trafiłam z rozmiarem=)

środa, 12 lipca 2017

Poduszka z parowozem i opowieści o podróżowaniu=)

Za oknem pogoda w kratkę raz słońce a raz deszcz a ja niedługo wybieram się na wakacje.
Troszkę by poprawić sobie nie najlepszy ostatnio humor a troszkę dla jak to się mówi dla zabicia czasu zabrałam się za namalowanie podróżnej poduszki. Co się kojarzy z wakacyjnymi i nie tylko podróżami oczywiście pociąg a jak pociąg to przede wszystkim lokomotywa. Ja akurat bardzo się denerwuję przed każda podróżą. Kiedyś opisałam jak to jest z moim podróżowaniem i nawet mi wydrukowano to w Gazecie Lubuskiej widać nie tylko ja cierpię na taką przypadłość jak "gorączka podroży".
tak więc ja będę malować parowóz a Wy poczytajcie proszę jak to pani Lucyna w podroż się wybiera=))


Reisefieber moja wakacyjna przypadłość.

Co sprawia,że podskakuje mi ciśnienie , nie mogę spać w nocy, co chwila sprawdzam czy wszystko

jest na swoim miejscu, czy niczego nie przeoczyłam … wakacyjne podróże. Moja siostra mawia , że to książkowe objawy zjawiska , które ona nazywa „Reisefieber” czyli w wolnym tłumaczeniu gorączka podróży. Już przy sprawdzaniu połączeń zaczynam powoli odczuwać pierwsze objawy tej przypadłości , bo albo pociąg odwołano, albo trzeba jechać z przesiadką a ja już widzę oczami wyobraźni jak pędzę po peronie goniąc pociąg. Dawniej można było sprawdzić jaki pociąg jedzie do celu naszej podróży telefonicznie no niby teraz też można ale … informacja jest ogólnokrajowa .Co to zmienia ? Ano czeka się dłużej na połączenie a jak się człowiek doczeka to... przynajmniej ja zgłupiałam , kiedy usłyszałam „jakiego dnia będzie wyjazd?”. Zaraz wpadłam w panikę gorączkowo próbując sobie przypomnieć dokładną datę wyjazdu. Już się denerwuję a jak pociągi w ten dzień nie jeżdżą a jak jeżdżą tylko takie co to jadą przez Paryż z Zielonej Góry do Szczecina. Ludzie jak mi wtedy wyobraźnia pracuje.



Autobus może i pewniejszy ale wtedy zaczynam myśleć jak tu wytrzymać bez WC przez kilka godzin , bo u nas albo autobusy bez tego przybytku albo jak już jest to nie wiedzieć czemu zamknięty i trzeba przedzierać się przez cały autobus do kierowcy i prosić o udostępnienie. Kurka wodna czy wszyscy muszą wiedzieć ,że mi się chce siusiu.=)


No dobra jak wiem czym będę podróżować i mam bilet w kieszeni to po kilka razy sprawdzam czy aby dobrze wypełniony a potem czy aby jest na swoim miejscu czyli w portfelu.

A to pakowanie zawsze czegoś jest za dużo a czegoś za mało , no to żeby nie było za mało dopakowuję i dźwigam walizę a na miejscu … połowy rzeczy nie wykorzystuje. Wiadomo u nas albo leje i to co z krótkim rękawkiem i przewiewnie leży na dnie walizy albo to co cieplutkie i zajmujące miejsce nie jest ubierane.



Mój znajomy mawiał ,że Polaka jadącego na wakacje poznać można po ilości bagażu. Polak ma torbę , torebkę , torbusię walizę , walizkę i walizeczkę , kosz , koszyk koszyczek no i oczywiście paczkę, paczusie , paczunie i gania za tym po peronie, bo ciągle coś zapomina przy wsiadaniu do pociągu.

Ja tam jestem typowa Polką i mnie tez można poznać po ilości bagaży.

Nigdzie nie ruszam się bez elektrycznej grzałeczki i kubeczka i talerzyka i podusi takie przyzwyczajenie z ubiegłego wieku.

Jak już załaduję swoje bagaże , jak się usadowię w przedziale , jak wyjmę termos i naleję sobie kawusi to… zaczynam nerwowo przypominać sobie czy wyłączyłam żelazko, czy wodę zakręciłam . Jak już jestem pewna, że tak to bach i słyszę w radiu „ ostatnio wzrosła ilość włamań do mieszkań „ a czy ja dobrze zamknęłam mieszkanie - tak bez obaw.



A na miejscu. Kwatera czasami bywa ciaśniutka , z łazienką jedną na kilka osób. Do morza blisko jakieś dwadzieścia minut drogi ale autobusem za to do ruchliwej ulicy rzut beretem. Choć pani mówiła,że...

Pieniążki ile by ich nie wziąć i tak będzie za mało no bo spróbować trzeba wszystkiego i pamiątki kupić i zawsze jest jakiś hit wczasowej mody bez , którego pokazać się na promenadzie ani rusz a w domu . W domu taki bajerek ląduje na dnie szafy ale co tam.

W końcu wakacje są raz w roku i na szczęście trwają góra dwa tygodnie warto pocierpieć , zrobić kilka fotek z wyszczerzonymi w uśmiechu zębami. Będzie co pokazać rodzinie i znajomym.

Najbardziej w wakacjach lubię powroty a dokładnie moment kiedy wygodnie siądę w we własnym fotelu i powiem „ nie ma jak w domu”. Sama nie wiem dlaczego co roku gdzieś jadę i co roku zarzekam się ,że to ostatni raz. Pewnie przeżywam te katusze by docenić swój ciasny ale własny kąt i przez pewien czas cieszyć się jego urokiem. 





Co do poduszki na której wymalowałam parowóz to swoje lata już ma i właściwie podarowałam jej drugie życie. Ale co tam poduszka latarka obok to jest coś to podobno najprawdziwsza na świecie kolejarska latarka . Dzięki kolorowym przesłonka można nią dawać sygnały w kolorze zielonym, białym , czerwonym i niebieskim ta moja ma już jakieś czterdzieści lat a ciągle sprawna . A jak prosta w obsłudze i konserwacji nie to co te dzisiejsze =))






Nasza miejska ciuchcia =))

sobota, 8 lipca 2017

Poduszka z lwem czyli odrobina Afryki na co dzień=))


Właśnie przestało padać i zrobiło się gorąco może nie tak gorąco jak w Afryce ale w każdym razie słonko mocno grzeje.
Afryka to kontynent , który chyba najbardziej fascynujący i najpiękniejszy ze wszystkich siedmiu kontynentów na Ziemi. A jak Afryka to oczywiście i król zwierząt czyli jego wysokość LEW.
O lwie co nieco napisałam malując koszulkę dla męża właśnie z tym zwierzakiem

Wizerunek lwa to chyba jeden z najczęstszych motywów zdobiących stare kamienice . W moim rodzinnym mieście jest tych wizerunków lwa kila a nawet kilkanaście . 














Ale wracając do poduszki namalowałam na niej lwia głowę dodałam złotej farby bo jak król to musi być i złoto=) Użyłam farb do tkanin dobrej jakości nie uczulających, sama poszewka jest bawełniana więc poduszka pomimo,że namalowano na niej groźnego zwierza jest przyjazna dla człowieka=))





Koty to kuzyni lwa ciekawe czy sa z niego dumne=))