poniedziałek, 13 listopada 2017

Tańczące baletniczki czyli dekoracja świąteczna za groszy kilka=)

Dekoracja prawie z niczego czyli nic się nie marnuje. Fakt jestem typem graciarza i trzy razy oglądam wszystko zanim wyrzucę a czasami odkładam bo może się przyda. Spokojnie staram się panować nad nałogiem i od czasu do czasu wywalam niepotrzebne „przyda się”=))
Córka przywiozła nam z Danii w prezencie pudło pysznych ciasteczek . Pudełko fajne metalowe wiadomo przyda się na przykład na pierniczki albo inne ciasteczka domowej roboty . Można w takim
pudelku trzymać różne drobiazgi słowem cudo nie puszeczka. Ale , ale ciasteczka były opakowane w papierowe foremeczki takie jak na muffinki.


 Ostatnio modna jest nowa idea „nic nie powinno się marnować” a mi się to bardzo podoba bo denerwuje mnie ,że zaśmiecamy ten nasz cudny świat bez opamiętania .
No dobra powymądrzałam się a teraz czas brać się do pracy.

Z kartonu wycięłam figurki baletniczek .Z foremek po ciastkach zrobiłam im spódniczki.. Przywiązałam te małe tancerki na cienkiej białej nitce do kartonowego krążka , obok pozawieszałam na nitkach maleńkie śnieżynki kupione za kilka złotych w sklepie z „różnościami” .








Na wierzchu krążka przykleiłam bibułkę , która przykrywała ciasteczka w puszce.











Aby dodać strojności i lekkości stroikowi dopięłam białą , szyfonową kokardę . Kupiłam cały „kłębek „ tych kokard w Second Hand widocznie komuś znudziły się ślubne dekoracje=)) A ja wyprałam , schowałam i do dekoracji tudzież ozdabiania prezentów jak znalazł i kosztowało mnie to uwaga 80 groszy=))










I takim to sposobem udało mi się z niczego zrobić chyba całkiem ładna dekoracje świąteczną.

wtorek, 7 listopada 2017

Poduszka z nadąsaną sową.

Moja córka przysłała mi fotografie sowy i napisała świetna na koszulkę. 











Sowa na fotografii taka ciut nadąsana rozbawiła mnie bo pomyślałam ,że pewnie nie lubi być fotografowana tak jak ja. Pamiętam ,że ostatnio kiedy robiono mi fotografie do dowodu osobistego fotograf popatrzył na mnie i powiedział oj ale pani nadąsana uśmiechu troszkę by się przydało.
Do świąt jeszcze trochę czasu ale pomyślałam ,że zrobię sobie prezent i namaluję ta nadąsana sowę na poduszce, żeby było bardziej zimowo i świątecznie to usadziłam sowę na ośnieżonej gałęzi.










 fot. Emilia Drozłowska

Moja znajoma Basia przesłała mi niedawno paczuszkę a w niej maleńkie i ciut większe szydełkowe cudeńka. Poszperałam i znalazłam takie w sam raz ba nawet dwa koronkowe płatki śniegu się znalazły. Przyszyłam te białe cudeńka do poduszeczki . Sowa jest srebrno - biało- czarna i pięknie błyszczy przy sztucznym świetle. Ozdobi mój dom w zimowe dni.


















czwartek, 19 października 2017

Koszulka z Krasnoludem nie mylić z krasnoludkiem.


Nie jestem znawcą twórczości J. R. R. Tolkiena choć kilka postaci z trylogii znam. Mam nawet swoich ulubieńców należą do nich bez wątpienia krasnoludy.
Krasnoludy to osobniki tajemnicze i tak bardzo o soje tajemnice,że posługują się między sobą językiem zrozumiałym jedynie dla nich.



Krasnoludy są waleczne i niezwykle honorowe. W boju krasnoludy używają toporów i młotów. Krasnoludy są niższe od człowieka ale za to są dobrze umięśnione, krępe i bardzo sine. Długa , gęsta broda to znak charakterystyczny krasnoludów. Zazwyczaj w powieściach spotyka się krasnoludy płci męskiej swego czasu nawet plotkowano,że nie ma w śród nich kobiet . Nic bardziej mylnego , krasnoludy maja swoje partnerki tyle tylko ,że kobiety „krasnoludzkie” mają tak jak i mężczyźni długie brody i są mylone z mężczyznami. Ot i cala tajemnica =))
Czasami złośliwi mówią ,że krasnoludy zbytnio kochają alkohol i inne używki ale to tylko pomówienia . Za to na pewno wiadomo,że krasnoludy to zdolni kowale i rzemieślnicy.
Postanowiłam namalować koszulkę z krasnoludem dla pewnego wielbiciela gier fantasy a że ów
młody człowiek do niedawna nosił gęstą brodę więc portret krasnoluda wydal mi się jak najbardziej
odpowiedni =)
Mamy w domu kilka książek Tolkiena w tym jedną z reprodukcjami jego rysunków do powieści Hobbit.
 Kiedyś podarowałam córce książkę uczącą jak rysować postacie z powieści Tolkiena i właśnie ona była mi najbardziej pomocna w rysowaniu krasnoluda.
Jak widać nigdy nie wiadomo co komu może się przydać=)





















Ciekawe czy koszulka się spodoba.

Już dotarła do osoby dla , której była przeznaczona i... i podoba się. Nie ma nic milszego jak zadowolony klient =)




piątek, 13 października 2017

Jesienny wianek na drzwi=)








Czy się komu to podoba czy nie do naszych drzwi zapukała jesień a skoro tak to czas na jesienne ozdoby.




















Za 2 złote kupiłam słomiany wianek posłuży mi za bazę do jesiennej ozdoby na drzwi właśnie.

A gdy mam już bazę czas poszperać w kuferku i poszukać rożnych drobnych przedmiotów , które ozdobią mój jesienny wianek.
Wstążkami które zawsze mam pod ręka oplotłam słomiany wianek.












Z filcu wycięłam liście w jesiennych barwach  a następnie poprzypinałam do wianka. Jeszcze wiosna w sklepie " u Wasyla" kupiłam zabawne muchomorki czekały i doczekały się na swoje miejsce na wianku=)











Na lekcję biologii w gimnazjum moja córka dawno temu miała za zadanie wykonanie modelu DNA , zrobiła go z plastikowych  piłeczek  . Kilka z tych piłek zostało a że są w pomarańczowym kolorze świetnie się nadają jako ozdoba jesiennego wianuszka.

Wiadomo,że jesień to ulubiona pora roku czarownic=))






Jak czarownice to oczywiście  czarny kapelusz i  miotła . Zrobiłam je z filcu i patyczka do szaszłyków.
Czarownice kochają noc a  noc kocha sowy dlatego na kapeluszu czarownicy przycupnęła sowa. Sowa to guziczek takie zabawne guziki kupiłam w tym samym sklepie  w którym kupiłam muchomorki.

Wiem ,że czarownice kojarzą się z czarnym kotem szczególnie dziś bo mamy 13 i na dodatek piątek ale ja kocham koty i nie wierze by przynosiły pecha nawet te czarne to raczej źli ludzie przynoszą nieszczęście biednym kotkom.
I jak się Wam podoba mój jesienny wianuszek ?