wtorek, 26 lipca 2016

Poduszka ze sroką=)














Urodziłam się i mieszkam w mieście , które słynie z wielkiej ilości srok nawet podawano,że jest ich u nas w Zielonej Górze najwięcej w Europie.


 

Sroka zwyczajna po łacinie Pica pica to ptak z rodziny krukowatych o długości ciała ok. 40–48 cm, w tym jej ogon mierzy ok. 20–30 cm . Sroki to ptaki , którym przypisuje się niezasłużenie wiele
wad. Nawet nasz poeta Jan Brzechwa znany z pięknych wierszy dla dzieci obwinia srokę o mijanie się z prawdą delikatnie ujmując sprawę "Siedzi sroka na żerdzi i twierdzi, że cukier jest słony, że mrówka jest większa od wrony (...) Ale nikt tego wszystkiego nie słucha, bo wiadomo, że sroka jest kłamczucha".
Oprócz skłonności do mijania się z prawdą sroka przez lata posądzana była o przyswajanie sobie cudzej własności czyli mówiąc wprost o kradzież. Sądzono ,że szczególną słabość sroka ma do błyszczących przedmiotów jednak ostatnio naukowcy z Wielkiej Brytanii obalili ten mit.
Sroka to ptak bardzo inteligentny jest jedynym gatunkiem jak podaje wikipedia spoza gromady ssaków , który zdał test lustra (wskaźnik samoświadomości). Sroka jest bardzo towarzyska choć przy tym niezwykle ostrożna wie o tym każdy kto próbował sfotografować srokę .
fot. Grażyna Klejna
 Sroka posądzana jest o kłamstwa i kradzieże w Polsce za to w Chinach jest symbolem pomyślności małżeńskiej i radości. W Indiach panuje zakaz zabijania sroki tak więc cytując moją znajomą Panią
Bogumiłę „O, to zielonogórzanie mają powód do radości, bo srok ci u nas dostatek.”
Nie mogło zabraknąć wizerunku sroki i w moim domu skoro mieszkam w mieście gdzie sroki można spotkać na każdym kroku=)
Na poszewce wymalowałam właśnie srokę wzorowałam się na fotografiach tych z internetowych źródeł 
fotografia z źródło Internet

, tych które wykonali moi znajomi
 
fot. Grażyna Klejna



 i z moich własnych.

Najpierw naszkicowałam wzór na kalce technicznej a później przeniosłam go za pomocą kalki barwiącej na poszewkę . Wyjęłam farby do tkanin z kuferka i zabrałam się do pracy no i mam własną srokę w domu na dodatek na pewno nie opowiada kłamstw i nie kradnie mi błyskotek=))












sobota, 23 lipca 2016

Miasto moje w kilku letnich odsłonach=)


Już od kilku dni planowałam wypad z aparatem do miasta , w miasto, na miasto zależy jak kto woli lub z jakiego regionu przybył do Zielonej Góry.
W każdym razie dziś przyszedł ten dzień.







Bachus i bachusiki tych to przedstawiać nikomu nie trzeba każdy kto zawita do naszego grodu wyjeżdża z fotografia tych zabawnych ludzików rozmieszczonych prawie w każdym zakątku starego miasta.



Po drodze zobaczyłam swoiste ogłoszenia na drzewie ktoś ostrzega przed zaśmiecaniem trawnika ba nawet pisze ,że wie kim jest śmiecący . Dalej mniejszymi literkami widnieje groźba,że śmieci są zbierane i jak zaśmiecanie nie skończy się to owe butelki po alkoholu wylądują pod drzwiami wiadomej osoby=)) Wolę takie kartki przyklejone do drzewa niż bazgroły sprejem na murze w stylu "Baśka to nierządnica" .

Jak już mowa o malowaniu po ścianach to zapewniam ,że lubię prawdziwa sztukę ulicy (graffiti).
Takie właśnie powstało na jednej ze ścian naszego miast namalowali go młodzi ludzie , którzy przyjechali do nas na Światowe Dni Młodzieży .


W zakamarkach miasta może nie jest tak kolorowo i wieczorem niezbyt bezpiecznie ale to właśnie takie zakamarki przyciągają uwagę fotoamatorów , maja specyficzny urok i niestety również zapach=))



Miasto  uwielbia ruch ,zabawę ciągle coś się tu zmienia , ciągle coś przybywa lub znika . Lubię urokliwe kafejki i lodziarnie w jednej z nich zobaczyła nietypowe dekoracje. Może nie nadają się do udekorowania małego mieszkania ale tu pasują jak ulał=)







Na rynku pojawiły się "ruchome" lodziarnie i kolorowe parasole jest kolorowo i radośnie nawet gołębie jakby mniej nachalne bardziej zajęte sobą.








 A z okna spogląda na mnie jegomość w kapeluszu dopiero po chwili ,że to zaproszenie do teatru.















Zapraszam na spacer po moim mieście w letni gorący dzień .





poniedziałek, 18 lipca 2016

Tenisówki z chomikiem i kłosami =)

Lato, lato a jak lato to złote pola i polne kwiaty a jak zboże to i  amatorzy pysznych ziarenek.
Chomik to prawdziwy smakosz wszelkich ziaren. Tak więc na tenisówkach obok kłosów obowiązkowo pojawił się chomik. Było trudno nie powiem bo chomik wcale nie należy do łatwych zwierzaków , kręci się cały czas i trudno go namalować=))
Tak na poważnie to jak zobaczyłam wzór podeszwy tenisówek skojarzył mi się z sznurkiem a jak sznurek to snopowiązałki. Tak , tak były takie czasy kiedy takie maszyny rolnicze to była normalka na polach podczas żniw. Pamiętam jak co roku w telewizji mówiono,że znowu brak sznurka do snopowiązałek. Nawet w czasach mego dzieciństwa żartowano,że coś pojawia się jak sznurek do snopowiązałek czyli od czasu do czasu=) Tak więc na trampkach pojawiły się kłosy a później sympatyczne zwierzątko. No może było odwrotnie najpierw chomik a potem kłosy mniejsza z tym.
Ważne ,że jest i uśmiecha się z prawego buta do świata=))









Trampki kosztowały 19,90 zł. więc nie drogo a po wymalowaniu  mam taka nadzieję są całkiem fajne.