wtorek, 25 listopada 2014

Pluszowy miś ma święto dziś.


Dziś dzień pluszowego misia święto takie jakich ostatnio wiele w kalendarzu ot taki wesoły akcencik w smutnym życiu. Miś, właściwie każdy miał takiego pluszowego przyjaciela i nieważne czy był uszyty z gałganków czy kupiony w ekskluzywnym sklepie z zabawkami. Miś zawsze pierwszy wie kto kogo i za co kocha i kto kogo nie znosi. Miś czasami bywa mokry od łez i niekoniecznie powodem tychże jest rozbite kolano czasami chodzi o złamane serce.
Ale ostatnio miś stal się powodem światowej dyskusji bo niby czemu taki mis nie ma spodenek i chodzi z no właśnie z czym skoro nawet nie wiadomo jakiej płci jest ten miś. Skąd wiadomo czy to miś chłopczyk czy miś dziewczynka? I było by to swoistym powodem do żartów gdyby pewna radna z Tuszyna kolo Łodzi na posiedzeniu Rady Miejskiej i nie zaczęto poważnie bo przecież radny miejski to poważna funkcja zastanawiać się nad płciom i poczuciem przyzwoitości pewnego misia. Miś Kubuś Puchatek o którym mowa bez majtek chadzał ale za to nasz rodzimy Miś Uszatek w spodenkach z tego co pamiętam chadzał ale ale skąd wiadomo czy aby na pewno mis był słusznej orientacji seksualnej skoro zadawał się głownie z króliczkami ? =))))Podobno wygadywanie głupot bywa zaraźliwe . Pani radna jest już była radna i nie chodzi zapewne tu o misia i jego płeć czy poczucie przyzwoitości ale o tracenie czasu na bzdurne problemu , czasu i pieniędzy nas podatników.



Wracając do misi mam ich w domu cala armię i większości jak omawiane wyżej miśki jest bez majteczek ale bywają i takie ubrane ,że tak powiem kompletnie . Miś uszyty przeze mnie i ten uszyty przez moja mamę niestety są kompletnie „gole” . Mam nadzieje ,że nie są „niemoralne”.



misiowy list gończy=))






Tak więc wszystkim dzieciakom i tym dużym i tym małym oraz ich misia życzę dużo uśmiechu.










poniedziałek, 24 listopada 2014

Kiedy dom umiera....

Czasami domy umierają na naszych oczach i serce boli patrząc na ich agonię.
Na ulicy Wrocławskiej umiera stary dom dzień po dniu  to obserwowałam ale wczoraj zrobiło mi się naprawdę przykro. Ostatni piękny element widoczny na zewnątrz domu drzwi  a raczej furta zniknęła w jej miejsce pojawił się mur.


Nie będzie urokliwych zdjęć bo jest paskudny mur.




















 Kilka lat temu do domu można było wejść , mieszkali tam nawet bezdomni,zamurowano okna na parterze i pewnie to było dobre .Bo kuszeni "zwiedzaniem" obiektu wchodzili tam miłośnicy Urban exploration i nie tylko oni  , groźniejsze było to dla przypadkowych imprezowiczów czy ciekawskiej dzieciarni.









   

autor zdjęć Emilia Drozłowska więcej fotografii tu http://emilykimi.blogspot.com/2011/10/focusowy-empty.html



 Niestety przez kilka lat nic tam się nie działo i dom popadał w ruinę .Parę kilka dni temu zobaczyłam ludzi krzątających się po domu pomyślałam w swej naiwności ,że to remont tyle tylko,że  to chyba tylko pozorowane działania mające zamydlić sprawę  popadającego w ruinę budynku. Podobno dom to własność prywatna i może ktoś powiedzieć co mi do tego .







 Budynek stoi przy jednej z najważniejszych i najruchliwszych ulic miasta . Nie jest to najlepsza wizytówką i nic tu nie pomoże wieszanie na nim bilbordów reklamowych, to nie można wykluczyć , iż jakiś element tegoż budynku spadnie na głowę przechodnia.
Kiedy dom popadnie w całkowitą ruinę zapewne zostanie rozebrany i w jego miejsce może pojawić się kolejny  nowoczesny "szkaradek" , który tez będzie stał pusty lub tylko częściowo "zamieszkany" jak kilka innych w mieście. Żal mi starych kamienic  bo  za parę lat zgina z mapy miasta i będziemy jeździć za Odrę by podziwiać je u sąsiadów. Może i tu dopadło mnie zrzędzenie ale jak tu nie zrzędzić kiedy .... ech żal =(

P.S. Czasami  dopisuję coś do starych postów i dziś tak postanowiłam zrobić bo niedaleko budynku o którym mowa powyżej umiera kolejny dom. Dawno temu dane mi było przebywać na krótkich wakacjach na ulicy Ceglanej miałam wtedy jakieś cztery lata. Nie wiele pamiętam z tamtych wakacji ale pamiętam dziwny dom stal jakby pośrodku ulicy.




Dom z czerwonej cegły wyglądał troszkę jak wieża zamku. Po latach okazało się ,że zamieszkałam kilka ulic dalej i mijam ten dom za każdym razem gdy idę na zakupy do Galerii Fokus czyli kilka razy w miesiącu. Dom pomimo upływu lat budził i budzi moje zainteresowanie. Dom stoi na wzgórzu tuż przy winnicach może był własnością winiarza . Nie udało mi się niestety znaleźć co znajdowało się w tym domu dawniej od kiedy pamiętam był to budynek mieszkalny.



















Popadał niestety powoli w ruinę jakiś czas temu zauważyłam ,że zamurowano w nim dwa okna a dziś z przykrością odkryłam,że zamurowano pozostałe okna a na ścianach wywieszono tablice  z informacja ,że budynek grozi zawaleniem. Wyciągnęłam swój stary telefon komórkowy i zrobiłam fotografie , pomyślała może za chwile już go tu nie będzie. Domu , który rozpalał moją dziecięcą wyobraźnię .
Szkoda kolejny dom umiera stojąc , może jeszcze jest choć cień nadziei by ten oryginalny budynek przywrócić do świetności . W tym domku mieszkał Grzegorz Zarugiewicz, pierwszy powojenny winiarz, nestor winiarstwa.
"13 września 1945 r. winnicę na Winnym Wzgórzu objął Grzegorz Zarugiewicz, jedna z najważniejszych postaci powojennego, zielonogórskiego winiarstwa. Był instruktorem winiarstwa i w latach 1946 – 1954 dyrektorem technicznym Lubuskiej Wytwórni Win (przedwojenna wytwórnia Gremplera). 
















Kiedy rozebrano piętrowy dom z okresu PRL stojący  obok, pomyślałam trudno widać tak musi być,
żal mi było  bzów , które kwitły jak szalone każdej wiosny przy tamtym domu ale widać ulica Ceglana nie ma dobrej passy ostatnio=(

niedziela, 23 listopada 2014

Wielkie dzieła sztuki i uliczni artyści....


Sztuka ulicy często bywa mylona z bezmyślnym bazgraniem po ścianach domów wszak i wandale roszczą sobie prawo do miana grafficiarzy . Jednak wypisywanie bzdur i zamalowywanie farbą świeżo wymalowanych ścian ma tyle wspólnego z prawdziwa sztuka uliczną co bo ja wiem śledź z kawiorem.
Przez cale lata płot przy jednej z ulic wyglądał jak ściana w miejskim szalecie , cały popisany w głupawe napis . Zupełnie niedawno na ścianie pojawił się piękny mural. Piękny i jednocześnie inspirowany prawdziwą sztuką .





 Mural to fragmenty obrazów Józefa Chełmońskiego” Babie lato” z1885 i Orka z 1896 a ja dopatrzyłam się jeszcze fragmentów obrazu „ Powitanie słońca. Żurawie” z 1910 roku.
Józef Chełmoński (ur. 7 listopada 1849 w Boczkach, zm. 6 kwietnia 1914 w Kuklówce Zarzecznej) – polski malarz, reprezentant realizmu.
J. Chełmoński jest patronem szkoły , której własnością jest boisko otoczone tym właśnie murem .
Czyli można i pięknie i pouczająco zagospodarować nawet skrawek przestrzeń wokół nas.
Autorem muralu jest Jakub Bitka

To nie koniec mojej dzisiejszej przygody ze sztuką w roli głównej tak się składa,że jeden z domów , któremu dane było paść ofiara wandali dzięki artystom ulicznym zyskał nowy wizerunek.

Dom zamienił się dzieło sztuki tym razem inspiracją był obraz Narcyz przypisywany włoskiemu malarzowi Caravaggio. Mijałam ten dom przez lata w drodze do pracy i z pracy do domu. 













W tym domu mieszkał a może dalej mieszka kolega mojej córki z szkoły podstawowej ale niczym się nie wyróżniał ot zwykły dom. A teraz proszę cudeńko nie dom =)
Michelangelo Merisi da Caravaggio (ur. 29 września 1571, zm. 18 lipca 1610) – włoski malarz działający w latach 1593–1610 w Rzymie, Neapolu, na Malcie .
Autorami tego graffiti są znani już w mieście i nie tylko Biko i Waek ( jak podaje MM Zielona Góra).

Dz.U. 1994 nr 24 poz. 83. Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim. Proszę o podawanie źródła pochodzenia fotografii.