środa, 29 kwietnia 2015

Kwiatowy stroik do włosów=)


Tak się złożyło ,że od jakiegoś czasu nie czytałam tak zwanych pism kobiecych. Trochę z braku czasu a trochę dlatego,że większość informacji czerpię z internetu. Kiedy niedawno odprowadzałam córkę do pociągu na dworcu PKP wpadł mi w ręce a raczej nabyłam drogą kupna miesięcznik jak napisano „pismo dla prawdziwych kobiet”.

Mówiąc dokładniej to kopiłam „Claudie”. Wśród wielu porad bardziej lub mniej mi przydatnych znalazłam informacje o tym ,że bardzo modne są w tyn sezonie stroiki kwiatowe wpinane we włosy.
W sklepach jest duży wybór stroików w przeróżnych cenach. Jednak największą radość daje wykonanie własnoręcznie stroika .
Co mi było potrzebne ?
  • kawałki kolorowego szyfonu ( różowy i zielony)
  • nici , igła
  • wstążka zielona
  • guziczek tzw. grzybek
  • wsuwka do włosów
Z różowego szyfonu uformowałam kwiat do którego przyszyłam zielone listki z szyfonu.












Doszyłam zielona wstążeczkę i guziczek
W oczko guziczka włożyłam wsuwkę do włosów. 












Takie rozwiązanie jest lepsze od przyszywania kwiatu do wsuwki .



















Na dworze kwitną kwiaty czemu więc nie wpinać ich do włosów oczywiście świeże naturalne kwiaty są piękne niestety szybko więdną bez wody. Lepiej więc na większe wyjście wpiąć sztuczne kwiaty równie piękne a trwalsze.








Emilia wpięła kwiat we włosy na studencie święto "Juwenalia".
Kwiatek zrobił karierę w mediach  =))
fot. MM- Szczecin


fot.strona internetowa Juwenalia Szczecin



fot strona internetowa Radio Szczecin







Można zrobić wianuszek z drobnych kwiatuszków ale o tym innym razem =)

czwartek, 23 kwietnia 2015

Haftowane bratki i wspomnienia o fabryce nici=)



Już prawie zapomniałam ile czasu i trudu trzeba włożyć by wyhaftować ręcznie wzorek na obrusie czy bluzeczce. Haftowanie to było moje hobby , czasami dorabiałam sobie do kieszonkowego a czasami działało to na zasadzie swoistego handlu wymiennego. W czasach kiedy w sklepach nie wiele było do kupienia po prostu ja coś komuś ozdabiałam haftem a w zamian dostawałam jakiś ciuszek albo kosmetyk oczywiście taki z „drugiego obszaru płatniczego”. =) Moja mama to jak już wcześnie wspominałam prawdziwa mistrzyni wszelkiego rodzaju haftu. Niestety wiek i stan zdrowia od dawna już nie pozwala jej na kontynuowanie swojej pasji. 
Wybrałam się do mamy po wzory przy okazji po nici zostało jej sporo motków muliny jeszcze z czasów gdy w Nowej Soli prężnie działała fabryka nici.
Znalazłam nawet etykietki na motkach muliny z nazwa Fabryka Nici „Odra” . Większość rodziców moich kolegów z młodości pracowała w dwóch prężnie działających w Nowej Soli wówczas zakładach jeden to DOZAMET ( zakład metalurgiczny) a drugi to właśnie ODRA.
O samej „ODRZE” można przeczytać między innymi ,że fabryka Nadodrzańskie Zakłady Przemysłu Lniarskiego "Odra" w Nowej Soli powstała w XVI wieku. W 1808 r. majstrem manufaktury produkującej przędzę lnianą został Johann Gruschwitz . Wykupił manufakturę i w 1816 roku rozpoczął produkcje nici. .Następnie fabrykę przejął syn założyciela Alexander Gruschwitz. Produkcja opierała się na nowoczesnych technologiach i w niczym nie ustępowała angielskiej. Dbano o pracowników wybudowano między innymi domy dla robotników, jadłodajnie i urządzono zakładową kasę chorych.

Po II wojnie światowej fabryka działała również prężnie a w 1973 nazwę zakładów zmieniono na Nowosolska Fabrykę Nici „Odra”. Niestety w latach 90-tych XX wieku fabryka z prawie dwustuletnią tradycją popadła w kłopoty i nastąpiła jej likwidacja. Budynki częściowo zagospodarowano a częściowo niestety popadły w ruinę. Tyle historii fabryki , która miała wpływ na życiorys niejednego nowosolanina . Ja też przez co prawda króciutki okres wakacji pracowałam w tej fabryce . To były moje pierwsze „duże” pieniądze zarobione w życiu.













Tak wyglądała dawniej fabryka  warto zajrzeć na tą stronę ... http://dolny-slask.org.pl/





i jeszcze jedna fotografia



Wzory do haftowania moja mama zbierała latami z rożnych źródeł czasami były to czasopisma dla kobiet lub wzory kupowane w sklepach pasmanteryjnych a czasami rysował je mój tato .

Wracając do haftowania to z wzorów , które dostałam od mamy wybrałam bratki. Bratki to takie radosne kwiaty , kwitną cały rok.









Krok po kroku pojawiały się na bluzeczce ku mojej radości , mam nadzieję ,że spodoba się osobie dla której je wyszyłam.








poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Miasto moje w oknach sie przegląda...



Wiosenny spacer to najlepszy sposób na pozbycie się zapasów, które odłożyły się tam i ówdzie=)
Można oczywiście pobiegać , pójść na siłownie ale od czegoś należy zacząć .
Wybrałam się z aparatem na spacer po Zielonej Górze by sprawdzić czy już zawitała w mieście wiosna. I zauważyłam,że Zielona Góra jak na prawdziwą kobietę przystało przegląda się w oknach domów , zapewne by sprawdzić co należy poprawić w wizerunku na wiosnę=)






niedziela, 19 kwietnia 2015

Dom na Kupieckiej 51 piękny i wiekowy.


 

Zgodnie z obietnica wracam na ulice Kupiecką w Zielonej Gorze by poszukać śladów secesji.
Wśród wielu pięknych domów stoi tam kamienica oznaczona numerem 51 wybudowana a raczej z tego co można wyczytać przebudowana w 1899roku. W tym miejscu 1890 roku stal już dom a następnie Otto Noack zaprojektował nowy dom sądząc po dacie na frontowej ścianie budynku budowę ukończono w 1899 roku. Właścicielem domu był malarz Rudolf Reckzeh .
Na stronach Archiwum Państwowego w Zielonej Gorze można znaleźć szkice projektu tegoż domu i zobaczyć jak dom wyglądał w 1890 roku













Rok 1899 to rok obfitujący w wiele ciekawych wydarzeń zapewne Panowie Otto Noack jak i Rudolf Reckzeh pilnie śledzili wszelkie nowiny z kraju i zagranicy. Wiedzieli więc iż w Berlinie otwarto pierwsze stałe kino o nazwie "Teatr Niezwykłości i Biografii". A w Wiedniu odbyła się premiera operetki Wiedeńska Krew Johana Straussa (syna) . Być może przy porannej kawie przeczytali w gazecie , że po raz pierwszy wykorzystano łączność radiową do wezwania pomocy w sytuacji zagrożenia na morzu a w Moskwie wyjechały na ulice pierwsze elektryczne tramwaje.
Jednego na pewno nie wiedzieli ,że urodził się Al Capone , który zostanie w przyszłości
amerykański mafioso . W tym też roku urodził się , amerykański pisarz Ernest Hemingway.
No i mój ulubiony reżyser Alfred Hitchcock , któż nie zna wyreżyserowanych przez niego filmów choćby „Okno na podwórze”, „Ptaki” czy „Psychoza”. Kiedy wszystkie przyszłe bardziej znamienite osoby urodzone w roku 1899 mówiąc żartobliwie siusiały w pieluch na Kupieckiej stal już piękny dom . 





Dziś na parterze domu mieści się sklep z kapeluszami i sklep z odzieżą dla pań o nazwie „Lejdis” .( sklep Leidis już nie istnieje pozostaŁ jedynie szyld 2016r.0 W kamienicy swoją siedzibę ma kancelaria adwokacka „Głazowski & Kuśnierz”.








Jak na wszystkich starych kamienicach tak i na tej czas pozostawił swój ślad. 
















W podwórzu jest mniej elegancko . Podwórze typowe dla dawnych kamienic jakby przeniesione ze starych filmów no może drzwi wejściowe do kamienicy już nowoczesne z domofonem. 



 Przez szybę w drzwiach udało mi się sfotografować klatkę schodowa , wymaga niewątpliwie remontu .















 Stare schody dzielnie się trzymają jak i kolorowa posadzka . 
Dawniej z racji wykonywanego zawodu bywałam w takich domach czasami za piękną fasadą kryło się paskudne wnętrze jak jest dziś nie wiem … mam nadzieje ,że lepiej=)
Zapraszam na dzisiejszą Kupiecka 51 w 1899 roku adres był inny czyli Niederstr. 27 .