środa, 7 września 2016

Trassenheide czyli opowieści powakacyjnych część pierwsza.

W tym roku nad morze wybrałam się dość późno z rożnych niezależnych ode mnie powodów.
Od kilkunastu lat wakacje spędzamy w Świnoujściu bo lubimy miasto , jego promenadę , piękna plaże no oczywiście możliwość skorzystania z wypadów za nasza zachodnie granice a nawet do Skandynawii. Korzystamy od lat z jednego biura podroży (Wybrzeże) bo sprawdzone i jak na razie nigdy nas nie zawiedli co obiecują to dają. Nie ma nic gorszego od niespełnionych obietnic.
Ważne jak dla mnie jest to ,że przewodnik nie pędzi jak przysłowiowy dzik do przodu a każda prośba o wskazanie toalety nie jest kwitowana „ za godzinkę” choć za godzinkę toaleta może być już nie potrzebna a ja zamiast o zwiedzaniu myślę o zupełnie fizjologicznej potrzebie. Przewodnik politykier też bywa zmorą na szczęście akurat w tym biurze, ja przynajmniej takowych nie spotkałam=)

Na niektóre wycieczki jeździmy po pewnym czasie jeszcze raz i zawsze odkrywamy coś nowego. W tym roku po kilkuletniej przerwie wybraliśmy się na wycieczkę po wyspie Uznam.
Można powiedzieć,że to rodzaj wycieczki „dla każdego coś dobrego” bo i Peenemünde gdzie znajduje się Muzeum Historyczno-Techniczne umieszczone w dawnej elektrowni ośrodka badawczego i możliwość zwiedzenia podwodnego okrętu rakietowego JULIETTV-461. To atrakcje w sam raz dla milioników historii II Wojny Światowej.

Mnie osobiście urzekły dwie atrakcje o zupełnie odmiennym charakterze czyli farma motyli w Trassenheide i Truskawkowa manufaktura Karls w Koserow .
Cena całej wyprawy to 65 złotych i 18 euro na wstępy choć można zrezygnować z zwiedzania niektórych obiektów. O szczegóły najlepiej dowiedzieć się w biurze podroży telefonicznie lub na stronie internetowej .

O ile militaria to niekoniecznie moja bajka to motyle zawojowały moje serce , choć byłam tam kolejny już raz.
Farmę motyli założyli 2005 roku państwo Lehmann . Rodzina Lehmann fascynuje się etnologia od 150 lat. Farma motyli w Trassenheide jest najwierniejsza w Europie. 

















 
















Oprócz motyli można tu spotkać inne ciekawe stworzenia mnie zachwycił Hektor , gekon Hektor. Hektor znalazł tu dom wśród motyli bo jego poprzedni właściciele nie mieli dla niego miejsca w nowym mieszkaniu. Hektor to singiel przynajmniej na razie.









Motyle tak mnie zachwyciły ,że kupiłam sobie co prawda nie w Trassenheide ale w księgarni w Ahlbeck piękny kalendarz z rycinami motyli i faz ich rozwoju . Moi bliscy żartowali ,że kupiłam sobie go za pieniądze zarobione za „malowanie świerszczy” . I pewnie jest w tym ziarno prawdy bo obiecałam sobie kupić „coś fajnego” za te pieniądze i słowa dotrzymałam=)

Pewnie zimą będę malowała motyle na wszystkim co wpadnie mi w ręce=)

Motyle zagościły i w moim domu i w szafie bliskich mi osób =)) a kalendarz no nie powiesiłam go na ścianie schowałam na pamiątkę=)
Jeśli nie chcecie jechać z biurem podroży , możecie wybrać się na wycieczkę kolejką UBB będzie taniej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz