wtorek, 8 stycznia 2019

Malowana łyżka na dobry początek roku;)


Ze wszystkich sztućców, jakie znam najbardziej lubię łyżki mam ich całkiem sporą kolekcje.

Dlaczego najbardziej lubię łyżki?   Łyżki są łagodne i pokojowo nastawione do ludzi no, bo taki widelec mało to raz słyszało się o tym, że ktoś komuś wbił widelec w rękę albo bardziej miękką część ciała a nóż ten to dopiero ma złą sławę. Ileż to razy media donosiły, że ktoś kogoś mówiąc potocznie „poczęstował kosą” albo, że zdenerwowana kobieta dźgnęła małżonka nożem podczas domowej awantury. Brrr, ale mi się na kryminalne opowieści zebrało to pewnie, dlatego, że jestem w trakcie lektury opowieści kryminalnej.

Wracając do łyżki to wyczytałam, że: łyżka składa się z trzonka zakończonego miseczką. Łyżki znane były już w starożytnej Asyrii i Babilonie. W Egipcie służyły do sypania kadzidła. W Chinach łyżki wyrabiano z porcelany. Znali je starożytni Grecy i Rzymianie służyły do nabierania wina a te z ostrym zakończeniem do otwierania ostryg. Rzymski model łyżki przyjął się w średniowieczu i służyły do spożywania płynnych, gęstych potraw.

Łyżka najczęściej wykonana jest z metalu, z tworzywa sztucznego, drewna, porcelany czy kości słoniowej.
Srebrne łyżeczki dawano dzieciom, jako prezent na chrzcie Srebro miało odstraszać wszelkiej maści demony wampiry i inne złe moce. Coś w tym jest, bo srebro działa antyseptycznie i przeciwzapalnie, czyli na swój sposób chroni maluszka.

Drewniane łyżki były powszechne wśród uboższej warstwy społeczeństwa.
Przepiękne rosyjskie drewniane ręcznie malowane łyżki są obok matrioszek (матрёшка) obowiązkową pamiątką przywożoną z wycieczki.


Ale dość o innych łyżkach przedstawiam Wam moją pierwszą drewnianą, ręcznie malowana łyżkę;))


Kupiłam ją a jak że w centrum wyprzedaży za … złotówkę.   Miała służyć w kuchni, jako podkładka na zużyte torebki po herbacie. Okazało się, że mam już taką w domu i jakoś nie jest używana a torebki jak plamiły obrus tak uparcie robią to nadal. Same? No same, bo winnych brak;))
Wyciągnęłam farby i przyozdobiłam moją łyżkę motylkiem i kwiatami rumianku.










Na razie schnie może zawiśnie w mojej kuchni a może powędruje do kogoś na razie nie wiem. Wiem jedno, że łyżka to najsympatyczniejszy ze sztućców;))





8 komentarzy:

  1. Ze zwykłej stała się niepowtarzalna, przepiękna. <3 No świetnie ją wykonałaś, cudny malunek. Jest bardzo radośnie, no śliczności. :))))))

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki za tyle miłych słów , fajnie jest zrobić coś co wywoła uśmiech na twarzy drugiej osoby. Pozdrawiam serdecznie Agnieszko:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Lucynko zgadzam się, łyżka to najmilszy ze sztućców ))). Chociaż i w "łyżce wody można się utopić" jak mawiała moja babcia :)). Znam te malowane cuda bardzo dobrze :))). A Twoja jest równie śliczna :)) Zresztą Ty wiesz, że lubię Twoje malowane prace :)). Miłego dnia!

    OdpowiedzUsuń
  4. No faktycznie w łyżce wody można się utopić ale to rzadkie przypadki a taki nóż ten to ma dopiero bogatą kartotekę ;)) Dziękuję za miłe słowa i pozdrawiam cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Znam takie łyżki. Twoja jest bardzo ciekawa. Super pomysł. Brawo!

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziękuję. Te łyżki wydają fajny dźwięk można nimi wygrywać rożne melodie;) Pozdrawiam z zimowej Zielonej Góry:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wow!!!!!!!! What a great idea!!!!!!!!! These spoons are beautiful!!!!!!!!!!! I love the butterfly!!!!!!!!!!! Kisses!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  8. Thank you very much! Kisses :)

    OdpowiedzUsuń