poniedziałek, 24 listopada 2014

Kiedy dom umiera....

Czasami domy umierają na naszych oczach i serce boli patrząc na ich agonię.
Na ulicy Wrocławskiej umiera stary dom dzień po dniu  to obserwowałam ale wczoraj zrobiło mi się naprawdę przykro. Ostatni piękny element widoczny na zewnątrz domu drzwi  a raczej furta zniknęła w jej miejsce pojawił się mur.


Nie będzie urokliwych zdjęć bo jest paskudny mur.




















 Kilka lat temu do domu można było wejść , mieszkali tam nawet bezdomni,zamurowano okna na parterze i pewnie to było dobre .Bo kuszeni "zwiedzaniem" obiektu wchodzili tam miłośnicy Urban exploration i nie tylko oni  , groźniejsze było to dla przypadkowych imprezowiczów czy ciekawskiej dzieciarni.









   

autor zdjęć Emilia Drozłowska więcej fotografii tu http://emilykimi.blogspot.com/2011/10/focusowy-empty.html



 Niestety przez kilka lat nic tam się nie działo i dom popadał w ruinę .Parę kilka dni temu zobaczyłam ludzi krzątających się po domu pomyślałam w swej naiwności ,że to remont tyle tylko,że  to chyba tylko pozorowane działania mające zamydlić sprawę  popadającego w ruinę budynku. Podobno dom to własność prywatna i może ktoś powiedzieć co mi do tego .







 Budynek stoi przy jednej z najważniejszych i najruchliwszych ulic miasta . Nie jest to najlepsza wizytówką i nic tu nie pomoże wieszanie na nim bilbordów reklamowych, to nie można wykluczyć , iż jakiś element tegoż budynku spadnie na głowę przechodnia.
Kiedy dom popadnie w całkowitą ruinę zapewne zostanie rozebrany i w jego miejsce może pojawić się kolejny  nowoczesny "szkaradek" , który tez będzie stał pusty lub tylko częściowo "zamieszkany" jak kilka innych w mieście. Żal mi starych kamienic  bo  za parę lat zgina z mapy miasta i będziemy jeździć za Odrę by podziwiać je u sąsiadów. Może i tu dopadło mnie zrzędzenie ale jak tu nie zrzędzić kiedy .... ech żal =(

P.S. Czasami  dopisuję coś do starych postów i dziś tak postanowiłam zrobić bo niedaleko budynku o którym mowa powyżej umiera kolejny dom. Dawno temu dane mi było przebywać na krótkich wakacjach na ulicy Ceglanej miałam wtedy jakieś cztery lata. Nie wiele pamiętam z tamtych wakacji ale pamiętam dziwny dom stal jakby pośrodku ulicy.




Dom z czerwonej cegły wyglądał troszkę jak wieża zamku. Po latach okazało się ,że zamieszkałam kilka ulic dalej i mijam ten dom za każdym razem gdy idę na zakupy do Galerii Fokus czyli kilka razy w miesiącu. Dom pomimo upływu lat budził i budzi moje zainteresowanie. Dom stoi na wzgórzu tuż przy winnicach może był własnością winiarza . Nie udało mi się niestety znaleźć co znajdowało się w tym domu dawniej od kiedy pamiętam był to budynek mieszkalny.



















Popadał niestety powoli w ruinę jakiś czas temu zauważyłam ,że zamurowano w nim dwa okna a dziś z przykrością odkryłam,że zamurowano pozostałe okna a na ścianach wywieszono tablice  z informacja ,że budynek grozi zawaleniem. Wyciągnęłam swój stary telefon komórkowy i zrobiłam fotografie , pomyślała może za chwile już go tu nie będzie. Domu , który rozpalał moją dziecięcą wyobraźnię .
Szkoda kolejny dom umiera stojąc , może jeszcze jest choć cień nadziei by ten oryginalny budynek przywrócić do świetności . W tym domku mieszkał Grzegorz Zarugiewicz, pierwszy powojenny winiarz, nestor winiarstwa.
"13 września 1945 r. winnicę na Winnym Wzgórzu objął Grzegorz Zarugiewicz, jedna z najważniejszych postaci powojennego, zielonogórskiego winiarstwa. Był instruktorem winiarstwa i w latach 1946 – 1954 dyrektorem technicznym Lubuskiej Wytwórni Win (przedwojenna wytwórnia Gremplera). 
















Kiedy rozebrano piętrowy dom z okresu PRL stojący  obok, pomyślałam trudno widać tak musi być,
żal mi było  bzów , które kwitły jak szalone każdej wiosny przy tamtym domu ale widać ulica Ceglana nie ma dobrej passy ostatnio=(

2 komentarze:

  1. znam ten dom...czesto przygladalam sie starym domom..Maja w sobie cos czego te nowe nigdy miec nie beda...dusze...

    OdpowiedzUsuń
  2. czasami zastanawiam się kto w nich mieszkał bo takie domy pełne są wspomnień=)

    OdpowiedzUsuń