czwartek, 30 października 2014

Kto się lubi bać ? opowieści z dawnych lat...



Zastanawiam się dlaczego tak bardzo lubimy opowieści o duchach, o zjawiska niewytłumaczalnych w żaden logiczny sposób. Często w tych opowieściach nie ma ani krzty prawdy ale bywa ,że wydarzenia miały miejsce tylko cała otoczka wokół jest o wiele bardziej ekscytująca niż w realnym świecie. Wychowywałam się w domu, w którym przed laty była szkoła a podobno w czasie wojny tymczasowy punkt szpitalny.Dom zbudowano w 1836 roku tak więc zapewne wiele "widział". Jednak nie działo się tu nic paranormalnego . Raz tylko słyszeliśmy chrobotanie i stuki na strychu , rano nasz kot Magdziej wypłoszył intruza (kunę) i stukanie ustało.

Naprzeciwko domu moich rodziców jest kościół a obok kościoła stała stara piękna willa. Dom wewnątrz nigdy nie został wykończony a później go zburzono i z cegieł wybudowano nowy , którego budowy też do tej pory nie ukończono. 


Opowiadano ,że  dawno temu w starym domu mieszkał samotny mężczyzna ,który zamordował i zakopał w  piwnicy swoją młodą służącą i ,że na domu ciążyła klątwa. Mówiono,że ów człowiek w dużym stopniu sfinansował budowę kościoła by odkupić swój grzech . Podobno widywano postać młodej kobiety przemykającej się nocą przez furtkę w ogrodzeniu łączącą kościół z posiadłością. Ja nigdy nic nie widziałam choć mieszkałam niedaleko wiele lat ale nie powiem ,że gdy byłam dzieckiem nie bałam się nocą spoglądać w okno mojego pokoju.
Przez lata nikt specjalnie nie kwapił się by wyjaśnić ile prawdy jest w tej historii choćby u przyjeżdżającymi do naszej miejscowości dawnych mieszkańców . Zapewne powodem była bariera językowa co prawda część obecnych mieszkańców zna język niemiecki w stopniu no powiedzmy komunikatywnym.
Kiedy niedawno remontowano kościół pod ołtarzem odkryto groby trzech osób .
Jest tu pochowana dziewczyna ale to najprawdopodobniej sądząc po nazwisku była to córka właścicieli posiadłości lub ich krewna i z tego co można było przeczytać na nagrobku w chwili śmierci była małą dziewczynką a nie dorosłą kobietą. Całe nieporozumienie wzięło swój początek z tego,że ktoś nie do końca zrozumiał co mu opowiadano i dopowiedział sobie to co chciał z każdym rokiem opowieść obrastała w coraz bardziej budzące dreszcze nieprawdziwe szczegóły.
Po latach moja córka opisała i sfotografowała kościołek i miejscowości , odezwał się do niej potomek dawnych mieszkańców miejscowości ale niestety niewiele wie o historii kościoła jak i samej miejscowości. Jednak dzięki informacją jakie przekazał ustaliłyśmy,że właściciel willi nosił to samo nazwisko co osoby pochowane w kościółku.

Wybrałam się na spacer po moim rodzinnym mieście Zielonej Górze. Rodzinnym, bo tu się urodziłam i mieszkam od wielu lat . Miałam chwilkę czasu i spacerując odkryłam ,że dawni mieszkańcy miasta tak jak my lubili opowieści o duchach i strzygach. Jeśli nie to czemu by umieszczali na ścianach i drzwiach wizerunki wilkołaków czy innych maszkar. 














Wszyscy znają dom z wilkami ale zapewne niewiele osób zwróciło uwagę na osobliwe zdobienia drzwi innej starej kamienicy .




















 Maszkarony z strasznym grymasem twarzy czy pyska jak kto woli spoglądają na przechodniów. Nie wiem co spowodowało ,że właśnie tak ozdobione drzwi zapragnął mieć właściciel tej kamiennicy. 











Może w tym miejscu wydarzyło się coś strasznego a może gospodarz był niegościnny i nie lubił ludzi a może po prostu taki miał osobliwy gust. Mam nadzieje ,że w mgliste wieczory owe maszkarony nie ożywają i nie łypią swoimi strasznymi oczyskami na zagubionych przechodniów wracających z pubu lub podróżnych co to pomylili drogę. 





Maszkary umieszczone są na budynku Hotel "Russischer Kaiser" przy dzisiejszej ul. Chrobrego. Obecnie siedziba administracji Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego - 1897 r.



Mówiąc krótko lepiej nie ryzykować szczególnie w nocy z 31października na 1 listopada no chyba ,że jest się bez grzechu to wtedy nic człowiekowi nie grozi=))
Oczywiście parę kroków dalej też jest budynek ozdobiony maszkaronami ale te to
” łagodne baranki „ .





 




Tak więc w noc Halloween wolę pooglądać filmy i popatrzeć na moje kolorowe dynie zamiast włóczyć się po mieście =)



2 komentarze:

  1. lubie opowiesci o starych domach ich mieszkancach i duchach zamieszukjacych te domy.

    OdpowiedzUsuń