czwartek, 16 października 2014

Nasze winobranie....=)))

 

Dziś wreszcie wybraliśmy się na „winobranie” do moich rodziców .
Winobranie to szumnie powiedziane to raczej mini winobranie bo chodzi o zerwanie winnych kiści ze ścian garażu mojego taty. Co roku mój tato robi wino z winogron , robił to od lat chyba czterdziestu . Pamiętam jak tato przyniósł szczepy winogron od swojego przyjaciela z Nowej Soli.
 Jak w stare garnki nasypał ziemi i powsadzał „patyki” i jak mama denerwowała się ,że w naszym salonie stoją te gary z patolami=)) A kiedy wiosną tato wsadził te sadzonki do ziemi , mama mówiła „ nic z nich nie będzie” . A one wbrew wszystkim rosły i wiły się po ścianach. 
Spytałam dziś ojca jaka to odmiana . Odpowiedział „a kto by to pamiętał po czterdziestu latach".
A ja pamiętam te gałęzie w starych garnkach i utyskiwania mamy i moje marzenia o własnych winogronach,  i jak moja przyjaciółka z dzieciństwa dziwiła się ,że” takie brzydkie gary , i że też wam to nie przeszkadza, i że wszyscy się dziwią....”=)))
Nasz dom jako jeden z niewielu w okolicy nie był obrośnięty winnym krzewem inne w czasach mego dzieciństwa oplatał „ poniemiecki winogron”. Nasz był pozbawiony tego atrybutu może dlatego,że dawniej była w nim szkoła . A mnie było strasznie z tego powodu smutno=(

Od kilku lat winne krzewy owocują. Co roku z winogron rodzice robią wino , pyszne gronowe . W tym roku po raz pierwszy moi rodzice poprosili mnie i męża o pomoc przy zbiorze winogron. Podziwiam rodziców za ich żywotność wszak tato to rocznik 1928 a mama no może bez szczegółów=)) jest młodsza ale panie w jej wieku mogą jej pozazdrościć radości życia i werwy pomimo wieku i dolegliwości zdrowotnych . Właśnie dziś zebraliśmy winogrona i po raz pierwszy wino będzie odrobinkę nasze.












 Ciekawe czy będzie smaczne?

































 Do domu przywieźliśmy dwie butelki wina z 2008 roku przelałam część do butelki , którą wymalowałam w zeszłym roku . Te wino , które dziś wylądowało w butli nie wiadomo czy będzie dobre , słodkie czy może kwaśne ...






















Ja już się cieszę na malowanie butelek na „ nasze wino” i kto ma jeszcze wątpliwości ,że urodziłam się i mieszkam w rejonie , gdzie winnice stanowią nieodłączną część krajobrazu =))

1 komentarz: