piątek, 7 czerwca 2013

Filiżanki...

Jak połowa zodiakalnych Bliźniąt w czerwcu obchodzę urodziny, no bez szczegółów które w każdym razie mąż z tej okazji podarował mi ekspres do kawy. Takie czerwone cudeńko=)
I od razu pomyślałam czy mam odpowiednie filiżanki . Mam i owszem nawet sporo tych przeróżnych filiżanek niektóre przypominają mi o ważnych chwilach w moim życiu, niektóre to prezenty od bliskich mi osób są i takie własnoręcznie ozdobione przeze mnie  i córkę.
Kiedy wyprowadzałam się „na swoje” pierwszą rzeczą jaką udało mi się kupić były filiżanki z niebieskim wzorkiem. Przypominają mi moich przyjaciół z tamtych lat , nasze pierwsze spotkania przy kawie na dywanie w moim mieszkaniu . Czemu na dywanie ? Nie miałam jeszcze ani łóżka , ani stołu więc dywan służył za stolik kawowy a dmuchany materac był jednocześnie łóżkiem , sofą i czym tam sobie kto życzył. Kolega , który pożyczył mi ten materac mówił ,” to szczęście , że materace nie potrafią mówić" dlaczego? Bo ja wiem może by poskarżył  się,że oblewano go

piwem , plamiono tłuszczykiem z konserw, a może …? no dobra niech to pozostanie tajemnicą , Grześ to dziś stateczny pan Grzegorz i niech tak zostanie=))

Białe filiżanki ze złotymi brzegami kupił mi tato jak urodziłam córkę , zawsze mi się łezka wzruszenia kręci w oku gdy na nie patrzę.










Filiżanki z motywami Zielonej Góry wygrałam w konkursie MM-ki na przepis parzenia kawy . Mój to kawa z cynamonem i brązowym cukrem … pycha.

Żółta filiżanka z motywem winogron to własność Emilki , nie zabrała jej do akademika , bo to nagroda zdobyta w konkursie fotograficznym i szkoda by było gdyby się zbiła.









Maleńkie filiżaneczki do kawy takie w wojskowym kolorze=) kupione zostały w czasach kiedy kupowało się wszystko co „wpadło w ręce" . O dziwo pieniędzy było wtedy więcej niż towaru ot takie to były czasy.















Różnokolorowe filiżanki dostałam od współpracowników na imieniny. Każda jest inna bo takie chciałam , choć czasami słyszę „ to co nie było w filiżanek w jednym kolorze?”.









Filiżanka z motywem secesji i ta w kwiatuszki to prezenty od córki.












Są też w moim domu filiżanki , które pomalowałyśmy same ja i córka. Moja to ta z kwiatem nasturcji a córki to ta z dziewczyną wykrzykująca coś po angielsku. Każdy wiek ma swoje prawa=)














Mam jeszcze kilka innych filiżanek i każda ma swoją własną historię.
Może i pora rozstać się z niektórymi bo wyszczerbione, pożółkłe , niemodne ale jak to zrobić?












To fakt ,że w kredensie stoją nowiutkie jeszcze nie rozpakowane .

Filiżanki, filiżanki....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz