piątek, 6 grudnia 2013

Mikołajkowe wspominki...

Dziś 6 grudnia czyli pierwszy dzień w maratonie świątecznego obdarowywania się prezentami. W czasach kiedy byłam małą dziewczynką dzieciaki naprawdę wierzyły w Mikołaja niekoniecznie nazywano go we wszystkich domach świętym. O samym biskupie Mikołaju niewiele się wtedy mówiło ale kłamie ten kto twierdzi ,że nie było jakże miłego zwyczaju obdarowywania dzieci prezentami. W szkołach drogą losowania wybierało się osobę , którą obdarowywało się prezencikiem, cena tegoż była ustalona na poziomie powiedzmy 10 zł . ( dziś to około 2,5 euro=)). Tak by było stać na taki prezent wszystkie dzieci. Czasami prezenty były mocno nietrafione... no cóż bywa. Czasami ktoś nie zadał sobie trudu i kupował jakieś buble , bo zbyt mocno uwierzył w hasło „nie liczy się prezent a gest”. Bywało ,że ktoś pochlipywał w kacie klasy bo sam się tyle starał a dostał znowu nieprzydatną rzecz . Niektórzy szczególnie chłopcy pomagali losowi i wymieniali  swoje karteczki na te na których widniało nazwisko ich zdaniem "właściwej osoby". Wszystko po to by dać prezent dziewczynie, która im się podobała lub częściej najlepszemu kumplowi z klasy=))
A w domu rodzice kupowali prezenty dzieciom i podkładali pod poduszkę. Skarpety ? Nie pamiętam czy był taki zwyczaj w domach moich przyjaciół , w moim prezenty kładło się pod poduszkę. Przyjęte było,że na Mikołaja dostaje się słodycze inne większe prezenty pojawiały się pod choinką.  Zdarzało się dostać kapcie albo coś z odzieży ale zawsze oprócz praktycznych rzeczy można było znaleźć łakocie . Dzieciaki pilnowały się prze tydzień żeby tylko nie podpaść i znaleźć coś pod poduszką a i tak czasami w paczce była oprócz słodyczy rózga. Dziś dawanie rózgi byłoby źle widziane i zakwalifikowane zapewne jako przemoc psychiczna =)). Bywało biednie ale zawsze wesoło , dzieci nie miały wygórowanych wymagań i umiały cieszyć się tym co miały. Niestety nie mam fotografii z dzieciństwa z Mikołajem ani przy choince co jest dziwne bo obfotografowywano mnie w dzieciństwie nawet jak niekoniecznie miałam na to ochotę. Może powodem był niezbyt profesjonalny aparat fotograficzny a może... no w każdym razie nie mam takiej fotografii i już. Kiedy sama zostałam mamą obdarowywanie mojego dziecka prezentami z okazji Mikołajek, urodzin i świąt wszelakich sprawiało i sprawia mi równie wiele radości co otrzymywanie prezentów. 

Mam tez fotografie mojej pociech z Mikołajami przeróżnymi i przy przeróżnych choinkach=) Mikołaj i choinka czy jest coś milszego w wspomnieniach z dzieciństwa szczególnie kiedy wspomina się przeżyte zimy ? 














A to moje chyba jedyne zdjęcie przy choince , niestety z Mikołajem nie mam ani jednego=(














Tak wyglądał 6 grudnia dokładnie rok temu, nie wiało ale spadło mnóstwo śniegu.


















a tak wyglądają choinki w tym roku.
Poszperałam i znalazłam jeszcze kilka fotografii z Mikołajem w roli głównej=)




 Czasami mikołaja nazywano Gwiazdorem w moim domu Mikołaj przynosi prezenty 6 grudnia a Gwiazdor na Boże Narodzenie .

1 komentarz:

  1. O tak...było biednie, ale wesoło.
    Prezenty zazwyczaj oprócz słodyczy były praktyczne ...często wydziergane przez mamę. A Mikołajem był tata....A rózgi były obowiązkowe i pytania o grzeczność....z rozrzewnieniem się to dzisiaj wspomina.
    Moje dzieci już miały bogatsze prezenty a Mikołajem znów był tym razem ich tata. I znów było wesoło. Ale bywało, że bawiliśmy się w szukanego i tę zabawę z prezentami ukrytymi przez nas chyba dzieci lubiły najbardziej.
    Dzisiaj poprzestajemy na prezentach pod choinkę.
    Miło mi było powrócić o do swych wspomnień.

    Zdjęcia fantastyczne...klimatyczne.

    Pozdrawiam grudniowo.

    OdpowiedzUsuń