niedziela, 8 grudnia 2019

Poduszka z raniuszkiem .



Tak jakoś "ptasio" się zrobiło w moim domu przed świętami za sprawą czterech czerwonych ptaków w mikołajowych czapeczka wiec czas na nową ptasią poduszkę. 


Pamiętałam ,że urzekł mnie maleńki ptaszek i od razu pomyślałam ,że fajnie byłoby go namalować ale zapomniałam jak się nazywa. No ale od czego są znajomi z FB , pasjonaci i mistrzowie fotografii .  Nie myliłam się , oczywiście ,że znalazłam mojego ptaszka wśród wielu innych pięknych ptaków był on … nazywa się raniuszek a konkretnie raniuszek czarnobrewy .
O to co  wyczytałam o tym ptaszku w Internecie :
„ Raniuszki czarnobrewe (z podgatunku Ae. caudatus europaeus) obserwuje się poza sezonem lęgowym w całym kraju, ale zwłaszcza na zachodzie. Na Dolnym Śląsku sporadycznie gniazdują, tam i w innych regionach spotyka się niekiedy również pary mieszane z podgatunkiem nominatywnym. Objęty ochroną gatunkową. W górach raniuszki spotyka się do 1100 m n.p.m. Najczęściej raniuszka widuje się jesienią i zimą na jego terenach lęgowych. Dominuje podgatunek o białej głowie, ale spotyka się formę z szerokimi brwiami sięgającymi do grzbietu. Zimuje w lasach liściastych i mieszanych. „

Raniuszek ma około 14 cm długości i waży od 7 do 10 g.   Raniuszek wygląda odrobinkę  jak puszysta kulka z długim czarno-białym ogonkiem.
Główka ma białą lub białą z czarną, szeroką pręgą nad okiem. Brzuszek biały z delikatnym różowym nalotem. Słowem śliczny ptaszek niektórzy mówią, że swoim zachowanie sikorkę .

Jeśli chcecie zobaczyć jaki to śliczny ptak zajrzyjcie  do Jerzego Malickiego znalazłam piękne fotografie raniuszka właśnie tu :   RANIUSZEK

Podusie ozdobiłam koronką, bo taki wyjątkowy ptaszek zasługuje na wyjątkową oprawę.












niedziela, 1 grudnia 2019

Pierwsze w tym roku ozdoby choinkowe …


Zapalam pierwszą adwentową świeczkę i zaczynam przygotowania do świąt.
Podczas mojego pobytu w Berlinie nie mogłam oprzeć się pokusie zakupienia świątecznych ozdób. 

Kupiłam maleńki świecznik adwentowy




  i pozytywkę w kształcie karuzeli. 




Kupiłam też nie codzienny kalendarz z kotami będzie odmierzał mi czas do świąt na każdy dzień inny koci portret. 





Nie mogłam nie kupić pysznych czekoladowych  cukierków na choinkę. Niestety zostało tylko kila były zbyt smaczne a pokusa zbyt duża;))

Uwielbiam ten czas oczekiwań i przygotowań do świąt .
W tym roku jak zwykle zrobiłam kilka bombek na choinkę oczywiście za nieduże pieniądze (8 złotych).



Do ozdobienia takich bombek można wykorzystać wszystko co znajdziemy w szufladzie wstążki z opakowań po zeszłorocznych prezentach, koraliki , ozdobne szpilki, cekiny , kolorowe naklejki , resztki brokatowego lakieru do paznokci i wszystko co się błyszczy. ;)











Jeszcze tylko okleimy pudło po butach świątecznym papierem , owiniemy nasze bombki bibułką i możemy je podarować bliskiemu jako prezent albo postawić na półce by  w wigilię zawieść je na choince. 






środa, 20 listopada 2019

Moje Berlina poznawanie;)



Może to dziwne biorąc pod uwagę ,że Berlin to dla zielonogórzan najbliższa europejska stolica ale ja wybrałam się tam dopiero w tym roku.  Właśnie w Berlinie postanowiliśmy wraz mężem spędzić naszą kolejną rocznicę ślubu. Pomocni  w realizacji naszego planu byli jak zawsze moja córka Emilia i jej chłopak Marcin.
Rezerwacja hotelu, bilety na przejazd FlixBus –em  wszystkim się zajęli .

Hotel w którym nocowaliśmy park inn by Radisson mieści się na Alexanderplatz. 






Alexanderplatz nazwano tak  w 1805 roku na cześć cara Rosji  Aleksandra I. Znajduje się tam centralny węzeł komunikacyjny .

Choć Alexanderplatz to miejsce z bardzo długą historią sięgającą XIII wiek to większość zabudowań jest w stylu socrealizmu. Na skutek działań wojennych duża część budynków uległa zniszczeniu .






W 1965 rozpoczęto budowę wieży telewizyjnej, zburzono wtedy istniejące jeszcze pozostałości berlińskiego Starego Śródmieścia wokół kościoła mariackiego.






Wieża telewizyjna i sławny zegar z Alexanderplatz zdobiły każdy podręcznik do nauki języka niemieckiego i każde dziecko wiedziało o istnieniu tych obiektów.



Berlin to miasto wielokulturowe można tu spotkać przedstawicieli różnych nacji nikt nie zwraca specjalnej uwagi ani na język jakim mówią przechodzący obok ludzie ani na ich wygląd.



Miejscem obleganym przez turystów jest Brama Brandenburską  tu też najczęściej odbywają się przeróżne protesty w czasie naszego pobytu były dwa. 





Pierwszy to  protest przeciwko wykorzystywaniu więźniów politycznych w Chinach  chodziło o pobieranie ich organów do przeszczepów bez ich zgody. 


 Drugi z protestujących głośno zarzucał Angeli Merkel, że oszukała swoich wyborców w kwestii małżeństw jednopłciowych. Protestujący był ubrany jedynie w skąpe majtki budziło to swoistą sensacje w zimny listopadowy wieczór.  


Oprócz protestujących można zobaczyć tez nowożeńców  fotografujących się na tle Bramy Brandenburskiej.



Berlin powoli szykuje się już do świąt a  raczej do Weihnachtsmarkt czyli do Jarmarku Bożonarodzeniowego.




W Berlinie co krok można zjeść coś pyszne lub napić się grzanego wina.  


Na kolację wybraliśmy się do typowej niemieckiej restauracji Hopfingerbräu dużej, czystej  z smacznym jedzeniem. Ceny nie są wygórowane za kolację dla czterech osób zapłaciliśmy  około 50 EUR , piwo kosztuje około 4, 5 EUR .


Zachwycił mnie  Reichstag budynek jest naprawdę piękny .  




Jeśli nie lubicie zbyt dużo chodzić a chcecie więcej zobaczyć polecam autobus linii 100 bilet całodobowy kosztuje 7 EUR.
Moja córka dobrze zna język niemiecki a jej chłopak  angielski wiec nie było problemu z dogadaniem się . 

Jeśli nie znacie niemieckiego a znacie rosyjski polecam cukiernię M&M Back  https://www.facebook.com/mundmback/



Dogadacie się tam po rosyjsku nawet jeśli Wasz rosyjski nie jest idealny. :)
Byłam dumna z siebie bo znam rosyjski dość dobrze .

Jest tanio i smacznie za piwo , 2 herbaty, dużą kawę z mlekiem i pyszne ciacho zapłaciliśmy 10 EUR.

Sklepy z pamiątkami, kawiarenki , bary, mała gastronomia czynne są również w niedzielę .




Wśród pamiątek prym wiedzie niedźwiedź symbol Berlina. Można go zobaczyć na wszystkim . Warto zrobić sobie fotografie przy kolorowym samochodzie marki trabant lub kupić koszulkę , magnes czy kartkę z kultowym wizerunkiem całujących się polityków (Leonid Breżniew i Erich Honecker). 



Jeśli chodzi o sprzedawców czapek żołnierzy Armii Czerwonej to na moje oko wciskają tak zwany kit. Nie są to żadne autentyczne czapki wojskowe tylko zwyczajne podróbki.



Warto też wstąpić do kościoła Mariackiego  by zobaczyć jak ludzie różnych wyznań (protestanci, muzułmanie, prawosławni) modlą się w jednej świątyni.
Zaskoczył nas widok stołów zastawionych termosami z herbatą i kubeczkami no i zapach gorącej zupy. Myśleliśmy ,że to zebranie rady parafialnej czy coś w tym rodzaju a to był czas wydawania posiłków dla potrzebujących. Moim zdaniem tak powinno być bo świątynia to miejsce gdzie człowiek szuka pomocy i gdzie powinien ją otrzymać .


Co jeszcze mnie zdziwiło w Berlinie oprócz ludzi i budowli ?  Szpaki widzieliście szpaka spacerującego po mieście ? Ja szpaki widywałam jedynie na drzewach czereśni w sadzie mojego dziadka ale żeby szpak maszerował po ulicy albo siedział na stole w ulicznym barze  tego się nie spodziewałam.




Spytacie czy w Berlinie są bezdomni ? Są i  o dziwo nikt ich nie przegania  jeśli nie zaczepiają przechodniów .   



Nie brak ulicznych muzyków i oryginalnie ubranych ludzi choć mam wrażenie ,że tu nikt nie zwraca uwagi w co jesteśmy ubrani i w jakim języku się porozumiewamy.


Na pewno wybiorę się jeszcze nie raz do Berlina .












Pomimo tego ,że mój małżonek nabawił się tuż przed wyjazdem kontuzji  wyjazd okazał się udany. Dostał na osłodę czekoladę z życzeniami powrotu do zdrowia




Dz.U. 1994 nr 24 poz. 83. Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim. 

Wszystkie fotografie są mojego autorstwa , proszę o podawanie źródła pochodzenia fotografii.