sobota, 7 czerwca 2014

A na rynku „BACHUS CLASSIC ORCHESTRA” zagrała=)

Na portalu internetowym przeczytałam:
„Dyrygowałeś kiedyś orkiestrą smyczkową? Tańczyłeś do muzyki orkiestry? Nie? Przyjdź 7 czerwca na zielonogórski deptak o godzinie 12.00/ Poprowadź orkiestrę kameralną „BACHUS CLASSIC ORCHESTRA”!!!
Przyłącz się do wspólnego walca i tanga z utytułowanymi parami tanecznymi. Bądź z nami. Czekamy na Ciebie!
ZIELONOGÓRSKA ORKIESTRA KAMERALNA, BACHUS CLASSIC ORCHESTRA ZAPRASZA!”


Ja co prawda  jestem delikatnie mówiąc średnio uzdolniona muzycznie ale muzyki jak większość słucham chętnie i muzyka zawsze poprawia mi humor.
Nie był to pierwszy występ plenerowy tej orkiestry grywali już w fontannie na Pl Bohaterów a w tym roku to już drugi występ przy pomniku Bachusa (10.05.2014) .
Bachus ze swoim tajemniczym uśmieszkiem słuchał dźwięków muzyki i przyglądał radosnym zielonogórzanom.

Można było wcielić się w rolę dyrygenta . 











































Szczególny podziw wzbudziła dziewczynka , która dyrygentury podjęła się z młodszego braciszka a  może siostrzyczkę. Malec przez cały czas nie wypuszczał z rączek wafelka bo muzyka muzyka ale wafelek ważna rzecz=)). Kiedy dokładnie obejrzałam fotografie stwierdzam ,że dziewczynka trzymała na rękach młodszą siostrzyczkę i znowu kobiety pokazały co to znaczy dawać sobie rade nawet w trudnych sytuacjach. Brawo =))



Swoich sił w dygowaniu spróbował nawet Klaun Bodzio ulubieniec zielonogórskich dzieci i nawet nieźle mu te dyrygowanie wyszło. Dyrygowali dorośli obu płci jednak najchętniej zadania podejmowały się dzieci szczególnie białogłowy pokazały co to znaczy mieć dryg do dyrygentury=))




























 

Kunsztem tańca i pięknem zachwycili tancerze wirujący w rytm walca. Można było zachwycić się upojnym tangiem i wesołym tańcem najmłodszej grupy tanecznej słowem uczta dal uszu i oczu.
























Pogoda dopisała i jak zwykle dopisali fotograficy i i fotoamatorzy tak więc dokumentacja dla potomnych będzie pełna.
I ja coś niecoś sfotografowałam , choć słonko mocno świeciło i dla amatora takiego jak ja fotografowanie było dość trudne.

czwartek, 5 czerwca 2014

Malowana skrzynia na skarby Pani Lucyny=))


Ilość wszelakich miej lub bardziej przydatnych przedmiotów przypadających na centymetr kwadratowy powierzchni mojego mieszkania aspiruje do wpisu w Księdze rekordów Guinnessa =))
Mówiąc poważnie to każdy z członków mojej rodziny ma mnóstwo ukochanych przedmiotów i trzeba wszystko jakoś upchać na niewielkiej powierzchni dlatego preferuję wszelkiej maści pudła , kuferki i skrzynie. Lubie układać przedmioty tematycznie tak by od razu było wiadomo w którym pudle można znaleźć np.. farby do malowania , pamiątki z podróży takie co to zachwycają na urlopie a później nie bardzo wiadomo co z nimi zrobić . Tyle tylko,że czasami zapominam w jakim pudle „tematycznym” schowałam potrzebny mi przedmiot i zaczyna się przeszukiwanie każdego pudła po kolei . Ratunkiem na sklerozę w tym temacie jest opisywanie zawartości na kartkach dołączonych do pudeł ale i to czasami zawodzi=))




Tak więc dziś odżałowałam kwotę 50 złotych polskich i kupiłam sobie dość pokaźną skrzynię na moje drobiazgi farby, kleje , ołówki, kalki , gumki, igły i szydełka słowem ta skrzynia to „wszystko moje”=)).
Postanowiłam ,że skoro skrzynia jest moja to sama ją sobie ozdobię a wzorem będzie to co po bliskich mi osobach i kotach =)kocham najbardziej czyli miasto , w którym się urodziłam i oczywiście nasturcje. Dla mnie symbolem miasta jest ratusz , nasz zielonogórski jest ciut przekrzywiony ale piękny .
Nasturcje to wspomnienie dzieciństwa , radosne , delikatne i oryginalnie pachnące trudno je pomylić z jakimikolwiek innymi kwiatami. Oczywiście ,że nasturcje nie rosną przy zielonogórskim ratuszu a szkoda, nie sadzi się ich na klombach nie rosną na trawnikach. 

Na trawnikach rosną piękne polne kwiatki a na klombach oczywiście róże , tulipany, bratki słowem wszelkie kwiecie. Czemu nie nasturcje? Nasturcje są dość delikatne , łamliwe i pewnie dlatego nie bardzo nadają się na klomby.
Ja w każdym razie umieściłam je na „moim kuferku „ .

 Najpierw przejrzałam swoje fotografie i wybrałam takie , które nadawały się do przerobienia w programie graficznym na wzór łatwy do przeniesienia przy pomocy kalki barwiącej na wieko skrzyni.


 











Następnie krok po kroku wymalowałam farbami akrylowymi najpierw wieże ratuszowa a później nasturcje. Jeszcze tylko podpis i gotowe.








 Kiedy farby wyschły polakierowałam skrzynie lakierem , lakier ożywia kolory i chroni malunek przed ścieraniem .

I jak Wam się podoba? Jutro kiedy wszystko dobrze wyschnie skrzynia zapełni się skarnami , moimi skarbami=)
 Pomalowałam brzegi pokrywy skrzyni złotą farba a dziś dodała ozdobną taśmę w końcu minęlo 5 lat więc czas coś dodać;)


poniedziałek, 2 czerwca 2014

Róże, różyczki i różowo koło mnie=))


„Gdybym była ogrodniczką ,
dałabym ci róży kwiat...” I znowu wierszyk w moim szkolnym pamiętniku stał się dla mnie pretekstem do wybrania się na fotograficzno- poszukiwawczą wycieczkę po mieście. Dawniej w naszym mieście na klombach dominowały róże.






Róże to jak wielu uważa królowe wśród kwiatów, piękne , wyniosłe i niestety czasami potrafiące mocno zranić kolcem podobno jak kobiety. Kocham nasturcje i to one są dla mnie wyjątkowymi kwiatami ale oczywiście róże są też wyjątkowymi kwiatami . Są róże ,które dostaje się od ukochanej osoby i te jesienne róże herbaciane o których śpiewa się w piosence i wreszcie te dzikie róże , które choć może i skromne ale najbliższe sercu Polaka i nie tylko jak sądze.
 W książce „Rośliny lecznicze” Jaroslava Kres'anka wyczytałam ,że owoce dzikiej róży są pomocne przy chorobach wrzodowych żołądka i jelit, przy leczeniu niektórych chorób zakaźnych, przy przeziębieniu i gorączce, grypie . 










Owoce dzikiej róży zawierają najwięcej witaminy C , kto nie pamięta syropów przyrządzanych prze mamę czy babcię, którymi leczono nas kiedy dopadło nas przeziębienie po szaleństwach na saneczkach czy kiedy przemoczyło się nogi w jesienny deszczowy dzień.
Z innej odmiany różanego kwiecia robiło się konfitury ,zresztą do dziś się je produkuje. Pączki czy ciasteczka z tą konfiturą to dopiero raj dla podniebienia każdego łasucha.
Definicja naukowa kwiatów róży jest w skrócie taka „Duże, pachnące, obupłciowe, promieniste, wyrastają na szypułkach różnej długości” .
Róże znane i cenione są od czasów starożytnych , podobno zostały „udomowione" jakieś pięć tysięcy lat temu w Chinach i Sumerze.
Towarzysza nam więc można rzec od zawsze są synonimem bogactwa , elegancji i wyjątkowości dlatego tak często można je było spotkać w bukietach panien młodych i po chwilowych zauroczeniach innymi kwiatami powracają tryumfalnie znowu na podium kwiatowego skimmingu.
W moim życiu róże też odgrywają ważną rolę przypominają mój pierwszy zagraniczny urlop . Gdzie a gdzieżby jak nie w Bułgarii a jak Bułgaria to pięknie pachnący i trwały olejek różany. Każdy no prawie każdy kto odwiedził ten słoneczny zakątek Europy przywoził ze sobą olejek różany w maleńkich fiolka czasami te malutkie fiolki były umieszczone w ozdobnych drewnianych flakonikach.
Mój bukiet ślubny to były różowe różyczki .




 W moim domu jest kilka różanych akcentów korale z różanym wzorkiem, figurynki z różanymi ozdobami choćby zabawna świnka i jej różany ogródek. 
Są w naszym domu pudełka ozdobione rożnami i papierowe różyczki ( sama tez potrafię takowe zrobić) .















 Mam filiżanki w róże i kartki pocztowe przysyłane na imieniny .




 Mam w moim szkolnym pamiętniku narysowaną różę , narysowała mi go Ela. Niestety już nie pamiętam ,która z moich koleżanek o tym bliskim memu sercu imieniu ( moja mama ma na imię Elżbieta) narysowała tą różę ale i tak łezka kręci mi się w oku ze wzruszenia na widok tego rysunku.
Kochacie róże ? Jeśli tak zapraszam na różaną wycieczkę po moim mieście , ulicy i domu=)






Sukienka w róże
i buciki takie z różą =)