No tak już od kilku dni mamy zimę taka
odrobinkę mroźna jakby powiedzieli lubiący mróz i śnieg, ale ja już bardzo
zimie dziękuję i proszę uprzejmie by sobie poszła.
Lubię koty i to bardzo a spotkanie z
kotem zawsze poprawia mi humor.
Kilka dni
temu spotkałam na mojej ulicy kota niezwykle miły z niego zwierzak. Przywitał się
ze mną, dał się pogłaskać sprawdził, co mam w torbie. Grubiutki, z błyszczącym futerkiem i czystymi
oczkami widać, że nie „bezdomniak”, ale jak się lepiej mu przyjrzeć od razu wiadomo,
kot w życiu swoje przeszedł. Ogonek ma krótszy niż inne koty, część mu zapewne
amputowano po złamaniu.
Kot
pomruczał przyjaźnie i rozstaliśmy się, obejrzałam się na wszelki wypadek czy
nie biegnie za mną w poszukiwaniu pomocy, ale nie pobiegł w swoja stronę.
Następnym
razem wezmę ze sobą jakiś koci przysmak, jeśli nie tego to na pewno spotkam
jakiegoś kotka na spacerze.
Dostałam od córki psa z materiału, który
miał leżeć na parapecie i osłaniać od zimna i wiecie co? Jakoś bardziej podoba
mi się, gdy leży na fotelu.;))
Jak jest
pies to musi być i kot, więc wymalowałam kocią damę w niebieskim kapeluszu na
poduszce i mam komplet:))
A to jeszcze dwa kocie portrety.








