poniedziałek, 26 maja 2014

Dziś Dzień Matki w Polsce=)



Oto kilka fotografii mam w mojej rodzinie.
Jest tu fotografia mojej prababki  Stefanii z dziećmi czyli moją babcią Emilią i jej braćmi (1916) roku












mojej babki Emilii z moim tatą i stryjem ,



















 mojej mamy Elżbiety ze mną




















 i moje z moją córką Emilią. Może macierzyństwo to niekoniecznie jedyny celem w życiu kobiety ale na pewno daje kobiecie wiele szczęścia. Dziś warto złożyć życzenia mamie , bo jakby się człowiekowi nie układało w życiu to słowo mama jest najważniejsze słowniku.

Ja musiałam godzić macierzyństwo z pracą zawodową i to w bardzo męskim zawodzie , chyba mi się to udało.  Często moja córka musiała być dzielniejsza od koleżanek , szybko nauczyła się jak radzić sobie w trudnych chwilach,  wiedziała lepiej od innych jak to jest kiedy wszyscy spędzają święta z obojgiem rodziców a ona tylko z jednym  bo drugie miało akurat dyżur, jak to jest kiedy nagle mama musi zostać dłużej w pracy choć obiecała wyjście na lody czy po zakupy  . Moja mama nie pracowała aż do czasu kiedy moja siostra i ja nie poszłyśmy do szkoły. Dorabiała do pensji ojca szyciem, była i jest do dziś bardzo zaradna ale jak sama mówi dobrze,że "poszła do pracy" bo to daje poczucie niezależności  w końcu dzieci dorastają a kobieta do szczęścia potrzebuje poczucia ,że jest ważna i potrzebna nie tylko dzieciom i mężowi .  Ja musiałam godzić pracę z macierzyństwem i jakoś nie wyobrażam sobie bycia tylko gospodynią i matką w końcu dzieci dorastają i co ? O nie macierzyństwo to dodatkowy bonus w życiu kobiety , mama musi być szczęśliwa i spełniać się zawodowo by jej dzieci były szczęśliwe.
A tak na marginesie to moja babcia mawiała,że "mężczyźni po prostu są zbyt nieodpowiedzialni i dlatego Pan Bóg macierzyństwo powierzył nam kobietom" i tego się trzymajmy kochane panie=))


















mamy z córka wspólne pasje =))

niedziela, 25 maja 2014

A dziś przy ratuszu grała orkiestra...



Orkiestra to duży zespół instrumentalistów grających pod kierunkiem dyrygenta. Orkiestry w średniowieczu i renesansie grywały głownie na dworach . Od XVII wieku orkiestry zaczęły koncertować w parkach i teatrach muzycznych w Niemczech a z czasem zwyczaj ten przyjął się w całej Europie. A jak w Europie to i w Zielonej Górze=)




















 
Tuż przy ratuszu zagrała dziś Orkiestra Zastalowska i choć po „Zastalu” zostało tylko wspomnienie to orkiestra ciągle istnieje i swoją grą umila życie zielonogórzan. W 2013 roku orkiestra obchodziła swoje 65 lecie .
Zastal tak dla przypomnienia to ( nieistniejące obecnie niestety) Zaodrzańskie Zakłady Przemysłu Metalowego były w przeszłości producentem taboru kolejowego. 1945 roku utworzone z pozostałości niemieckiej fabryki
Beuchelt & Co., założonej przez G. Beuchelta w 1876 roku.

czwartek, 22 maja 2014

Słoneczny dzień w Ogrodzie Botanicznym...


Kiedy tuż przed świętami Wielkiej Nocy uroczyście otwierano Mini Zoo w naszym Ogrodzie Botanicznym pomyślałam e to nie dla mnie. Nie miałam czasu by pójść na otwarcie i jakoś nie przemawiało do mnie to,że mają tam znaleźć się figury postaci z popularnych bajek.





 Nawet „gadające drzewo niespecjalnie mnie zachęcało. 





Lubię ogrody botaniczne ale mini zoo i jeszcze te figurki jakoś nie mogłam tego sobie wyobrazić troszkę obawiałam się kiczowatego efektu. Dziś razem z mężem postanowiliśmy zobaczyć jak to wygląda w realu i muszę z radością oświadczyć ,że byłam w błędzie. Ogród botaniczny nie tylko nie stracił ale wręcz zyskał na niecodziennym sąsiedztwie. 















Zwierzaków jest co prawda niewiele pawie wrzeszczą tak okrutnie ,że można im to wybaczyć jedynie wtedy kiedy pokazują swoje cudne ogony,







kozy roztaczają zapach no powiedzmy dla koneserów






ale za to kaczuszki i daniele są cudne.















Jeden z pawi dość dobitnie pokazywał gdzie ma tych co to ani ogona ani czubka nie posiadają a ciekawska koza wsadziła mi brodę w obiektyw .



Wszelkie moje drobne wątpliwości rozwiała mała dziewczynka , która przyszła do ogrodu z tatą i jej radość z powitania jakie usłyszała z „ust „ gadającego drzewa choć z tego co usłyszałam nie była tu po raz pierwszy. Pomyślałam to jest miejsce, którego brakowało w Zielonej Górze od lat takiego raju dla dzieci. Oj gdyby był tu taki ogród w czasach kiedy moja córka była małą dziewczynką pewnie przychodzilibyśmy tu co niedzielę a może i częściej . Bilety taniutkie i kawiarenka z lodami i ławeczki i karuzele i zwierzaki przez chwilkę poczułam się jakbym sama wróciła do czasów dzieciństwa , dzięki za to tym co sprawili ,że mamy wreszcie takie miejsce.












A zrobiłam trochę zdjęć niestety surykatki nie udało się sfotografować była zbyt zajęta kopaniem kolejnej norki=))