Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Urban exploration. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Urban exploration. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 16 sierpnia 2021

W starym kinie…

 

          W każdym miejscu na Ziemi są takie miejsca jak te stare opuszczone kino w Łagowie Lubuskim jednych odstraszają, dziwią a inni uwielbiają je poznawać. Z aparatem, latarką i koniecznie nie w pojedynkę zwiedzają stare opuszczone domy, kina fabryki itp. Prawdziwy miłośnik „Urban exploration” niczego nie niszczy i niczego nie zabiera z miejsc, które odwiedza.

        Niestety opuszczone miejsca są często niszczone przez tzw. tubylców lub bezdomnych. Wybierając się na taka „wyprawę” należy liczyć się z rożnymi zagrożeniami takimi jak zapadające się podłogi, spadające kawałki tynku, odłamki potłuczonego szkła, dlatego należy zachować szczególną ostrożność.

Pustostany to  miejsca chętnie odwiedzane przez ludzi interesujących się historią, łowców duchów , fanów i twórców graffiti.

 

         Opuszczone kino w Łagowie Lub.  niestety też wyniku nieznanych mi bliżej okoliczności zmieniło się w tego typu atrakcję.



         Co wiem o samym kinie? Kino Świteź w Łagowie powstało w latach 60. Należało do Państwowej Instytucji Centrali Wynajmu Filmów w Zielonej Górze. Od 1969 roku stało się znane ze względu na odbywający się w Łagowie Festiwalu Filmów Fabularnych – Lubuskie Lato Filmowe. Zapewne bywali tu  znani reżyserzy, operatorzy filmowi, aktorzy słowem śmietanka polskiej kinematografii. Dziś kino jest w opłakanym stanie zwyczajnie nie opłaca się zapewne w ten budynek inwestować.


















         Mieszkańcy i turyści patrzą na kino z łezką  w oku szczególnie ci, którzy pamiętają lata jego świetności. A może udałoby się ocalić to miejsce?

      

        





czwartek, 12 marca 2015

Koszulka dla dziewczyny z aparatem=)


Moda na ręcznie malowane koszulki to super sposób by za niewielkie pieniądze mieć coś oryginalnego, coś co podkreśli nasz styl. Czasami można zaczarować starą koszulkę znalezioną w szafie lub kupioną za grosz. Od dawna nie malowałam koszulek moja córka za to dorabia do skromnego budżetu studentki mikrobiologi malowaniem koszulek .https://pl-pl.facebook.com/stacja.koszulka Jednak dziś to ja postanowiłam wymalować koszulkę dla Emilii taką , która powie coś o jej rozlicznych zainteresowaniach. 












Tyle tylko,że trudno było mi wybrać co mam namalować , bo Emilia oprócz mikrobiologi kocha fotografie, 

fot KIMI (Emilia)

fot. KIMI ( Emilia )
Urban exploration  , malowanie koszulek i wszystkiego co do tego się nadaje. Lubi muzykę i zwierzaki.












Interesuje ją wszystko co związane z Pin-up girl , trendu wywodzącego się z głównie z lat40 i 50. XX wiek.
Sama czasami pozuje mi do fotografii to naprawdę dobra zabawa=)












Postanowiłam ,że  na koszulce dla mojej córki namaluję aparat fotograficzny no bo fotografia towarzyszy wszystkim ważnym wydarzeniom w naszym życiu. Kiedy łazi się po opuszczonych miejscach robi się fotografie, kiedy idzie się na koncert to też zazwyczaj robi się fotografie choćby taką aparatem komórkowym …







Namalowałam aparat a na jego pasku czerwoną chusteczkę. Chusteczki zawiązane na włosach upiętych w fale i czerwona szminka to charakterystyczne elementy stylu Pin-up girl .
I ,żeby nie było na najpopularniejszym plakacie z pin-up girl z 1942 roku jest nie słodka lalunia a piękna i silna robotnica .
Plakat powstał w czasie II wojny światowej,  na zamówienie firmy Westinghouse Electric w ramach wewnętrznej kampanii mającej na celu podniesienie morale pracowników.
Koszulkę po wyschnięciu należy przeprasować gorącym żelazkiem po lewej stronie wzoru i gotowe.
Ciekawe czy spodoba się mojej córce a Wam się podoba?=)

poniedziałek, 24 listopada 2014

Kiedy dom umiera....

Czasami domy umierają na naszych oczach i serce boli patrząc na ich agonię.
Na ulicy Wrocławskiej umiera stary dom dzień po dniu  to obserwowałam ale wczoraj zrobiło mi się naprawdę przykro. Ostatni piękny element widoczny na zewnątrz domu drzwi  a raczej furta zniknęła w jej miejsce pojawił się mur.


Nie będzie urokliwych zdjęć bo jest paskudny mur.




















 Kilka lat temu do domu można było wejść , mieszkali tam nawet bezdomni,zamurowano okna na parterze i pewnie to było dobre .Bo kuszeni "zwiedzaniem" obiektu wchodzili tam miłośnicy Urban exploration i nie tylko oni  , groźniejsze było to dla przypadkowych imprezowiczów czy ciekawskiej dzieciarni.









   

autor zdjęć Emilia Drozłowska więcej fotografii tu http://emilykimi.blogspot.com/2011/10/focusowy-empty.html



 Niestety przez kilka lat nic tam się nie działo i dom popadał w ruinę .Parę kilka dni temu zobaczyłam ludzi krzątających się po domu pomyślałam w swej naiwności ,że to remont tyle tylko,że  to chyba tylko pozorowane działania mające zamydlić sprawę  popadającego w ruinę budynku. Podobno dom to własność prywatna i może ktoś powiedzieć co mi do tego .












Budynek stoi przy jednej z najważniejszych i najruchliwszych ulic miasta . Nie jest to najlepsza wizytówką i nic tu nie pomoże wieszanie na nim bilbordów reklamowych, to nie można wykluczyć , iż jakiś element tegoż budynku spadnie na głowę przechodnia.
Kiedy dom popadnie w całkowitą ruinę zapewne zostanie rozebrany i w jego miejsce może pojawić się kolejny  nowoczesny "szkaradek" , który tez będzie stał pusty lub tylko częściowo "zamieszkany" jak kilka innych w mieście. Żal mi starych kamienic  bo  za parę lat zgina z mapy miasta i będziemy jeździć za Odrę by podziwiać je u sąsiadów. Może i tu dopadło mnie zrzędzenie ale jak tu nie zrzędzić kiedy .... ech żal =(

P.S. Czasami  dopisuję coś do starych postów i dziś tak postanowiłam zrobić bo niedaleko budynku o którym mowa powyżej umiera kolejny dom. Dawno temu dane mi było przebywać na krótkich wakacjach na ulicy Ceglanej miałam wtedy jakieś cztery lata. Nie wiele pamiętam z tamtych wakacji ale pamiętam dziwny dom stal jakby pośrodku ulicy.




Dom z czerwonej cegły wyglądał troszkę jak wieża zamku. Po latach okazało się ,że zamieszkałam kilka ulic dalej i mijam ten dom za każdym razem gdy idę na zakupy do Galerii Fokus czyli kilka razy w miesiącu. Dom pomimo upływu lat budził i budzi moje zainteresowanie. Dom stoi na wzgórzu tuż przy winnicach może był własnością winiarza . Nie udało mi się niestety znaleźć co znajdowało się w tym domu dawniej od kiedy pamiętam był to budynek mieszkalny.



















Popadał niestety powoli w ruinę jakiś czas temu zauważyłam ,że zamurowano w nim dwa okna a dziś z przykrością odkryłam,że zamurowano pozostałe okna a na ścianach wywieszono tablice  z informacja ,że budynek grozi zawaleniem. Wyciągnęłam swój stary telefon komórkowy i zrobiłam fotografie , pomyślała może za chwile już go tu nie będzie. Domu , który rozpalał moją dziecięcą wyobraźnię .
Szkoda kolejny dom umiera stojąc , może jeszcze jest choć cień nadziei by ten oryginalny budynek przywrócić do świetności . W tym domku mieszkał Grzegorz Zarugiewicz, pierwszy powojenny winiarz, nestor winiarstwa.
"13 września 1945 r. winnicę na Winnym Wzgórzu objął Grzegorz Zarugiewicz, jedna z najważniejszych postaci powojennego, zielonogórskiego winiarstwa. Był instruktorem winiarstwa i w latach 1946 – 1954 dyrektorem technicznym Lubuskiej Wytwórni Win (przedwojenna wytwórnia Gremplera). 
















Kiedy rozebrano piętrowy dom z okresu PRL stojący  obok, pomyślałam trudno widać tak musi być,
żal mi było  bzów , które kwitły jak szalone każdej wiosny przy tamtym domu ale widać ulica Ceglana nie ma dobrej passy ostatnio=(