Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bratki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bratki. Pokaż wszystkie posty

środa, 1 kwietnia 2020

Kredkami pogonić strach przed wirusem…


Co robić by nie myśleć w koło o epidemii, nie zamartwiać się co tam u bliskich, nie warczeć na osobistego małżonka i przede wszystkim nie czytać mnóstwa informacji czasami mądrych a czasami pisanych dla „lajków” bo ważne jest by czytali a że to fuck news kto by się tym przejmował.


Koszulek na razie brak , styropianowe cudeńka pomalowane ostał się jedynie mały słoń ale zostawiam go na gorszy czas mam nadzieje ,że taki nie nadejdzie nigdy.
Co pozostało?

Może porysować kredkami? Czemu nie. Kupiłam kredki niezbyt drogie , wyszperałam kilka tej samej marki w biurku i,  i tu się zaczyna przygoda , bo kredki jakieś dziwne . Co prawda zastanawiałam się po co na opakowaniu obok kredek umieszczono pędzelek ale kto by tam  przejmował się fotografią na opakowani, ba na opakowaniu nawet napisano „kredki akwarelowe „  a ja swoje dziwne te kredki i tyle.


Kiedy zadzwoniła do mnie córka podzieliłam się z nią swoimi uwagami na ich temat . A ona przypomniała mi, że dawno temu kupiłam jej takie kredki, że były wtedy bardzo drogie i że lubiła nimi rysować. Mamo nie pamiętasz tego? – spytała.  No nie pamiętam …ale fajnie, że ona pamięta takie miłe rzeczy z dzieciństwa.

W Internecie napisano, że „Kredki akwarelowe z zewnątrz przypominają zwykłe kredki ołówkowe. Różnica polega w ich wnętrzu. Akwarele zamiast twardego barwionego grafitu mają wodorozcieńczalny pigment, bardzo podobny jak w farbach akwarelowych, ale wilgotniejszy. Maluje się nimi inaczej niż farbami i kredkami…”




Tak więc maluję i odkrywam zalety tych niezwykłych kredek.
















































I wiecie co  postanowiłam kupić sobie duże pudło takich kredek za 70 zł,  fakt  może to nie jest jakaś ogromna suma ale dla kogoś kto nie bardzo lubi wydawać pieniądze na własne zachcianki to jest coś;))
No dobra to córka mnie namówiła i  zamówiła je w sklepie internetowy, czekam na przesyłkę.


Trzymajcie się Kochani musimy pokonać tego wirusa bo przecież tyle jeszcze rzeczy jest do zrobienia i zwiedzenia no i tylu ludzi do kochania :))








wtorek, 1 kwietnia 2014

Bratki nie tylko z rabatki...

Czasami przeglądając fotografie sprzed lat człowiek uroni łezkę a czasami uśmiecha się do fotografii, bo przypominają mu się miłe chwile. 

Dziś wpadła mi w ręce fotografia z czasów mego dzieciństwa. Widać na niej rozczochraną małą dziewczynkę wśród bratków. Ta dziewczynka to ja sprzed lat w moim mini ogródku. Fotografie zrobił mój ojciec szkoda , że nie dal mi chwili czasu na poprawienie fryzury ale widać kiedy ma się cztery może pięć lat fryzura nie jest najważniejsza rzeczą w życiu=)).




Lubie bratki do dziś, może jedynie nasturcje ciut bardziej.

 Kiedy byłam małą dziewczynką bratki otaczały mnie wszędzie . Moja mama wycięła mi je z kolorowego papieru i przykleiła w albumie z fotografiami zwierzaków i ptactwa. 








A kiedy poszłam „na swoje” mama wyhaftowała mi piękny obrus w bratki właśnie. 


Bratek ogrodowy to roślinka nieduża, dwuletnia  z rodziny fiołkowatych . Znana jest przede wszystkim z bogactwa barw kwiatów, które cechuje aksamitny połysk i lekki zapach .Kwitnie bardzo długo od kwietnia do końca czerwca.
Napar z ziela bratka służy do wspomagania leczenia przewlekłych schorzeń układu moczowego, chorób skóry na tle zaburzeń przemiany materii takich jak trądzik, wysypki, egzemy. Kwiatami bratka można przyozdabiać potrawy , sałatki z owoców i warzyw.

Bratek w „słowniku kwiatowym” symbolizuje troskę i myślenie o kimś. Tak więc to cudowna roślinka.




 Dziś postanowiłam właśnie bratkami ozdobić słoiczek w którym będę przechowywała może chrzan a może … no w każdym razie coś tam będzie =))