Pokazywanie postów oznaczonych etykietą malowanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą malowanie. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 7 czerwca 2020

Jak rysować? Co rysować? Czyli zabawa w artystę;)



Niedługo, bo już 9 czerwca są moje kolejne urodziny. Które? A czy to ważne, wszak szczęśliwi czasu nie liczą.
Z tym szczęściem bywało i bywa u mnie różne pewnie jak u każdego z nas.
Fortuna kołem się toczy raz jest dobrze innym razem bywa kiepsko. Są jednak w życiu rzeczy, które sprawiają, że po każdym upadku podnosimy się i ze zdwojoną siłą walczymy dalej. Rodzina, przyjaciele no i pasje nasze pasje te wielkie i te małe to to dla kogo i dlaczego warto żyć. 

Mam w życiu mnóstwo rzeczy, które uwielbiam podróże, książki, i oczywiście malowanie, rysowanie i wszelakie amatorskie sztuki uprawianie.:)
Moi bliscy i przyjaciele doskonale wiedzą , że kocham rysować, malować i nowe wyzwania.

Dostałam od córki i jej chłopaka niezwykły prezent dwie książki o rysowaniu i sztalugi. Ucieszyłam się tak bardzo, że rysuję maluję prawie codziennie i cieszy mnie to ogromnie.

Pierwsza książka to „Sztuka rysowania” książka zawiera wskazówki jak rysować krok po kroku. Zawiera tajniki szkicowania, zasady i techniki rysunku, tajemnice światła i cienia, zasady perspektywy, sekrety kompozycji i wiele innych przydatnych informacji nie tylko dla poczatkującego, ale i dla bardziej doświadczonego plastyka.
Książka zawiera ilustracje inspirowane na publikacjach znanego rysownika Waltera Fostera.

Bogaty zestaw ćwiczeń pozwala lepiej opanować technikę rysowania rośli portretów, postaci w ruchu, pejzaży i martwej natury.

Druga książka, jaka mnie obdarowano to pozycja z tej samej serii „Sztuka rysowania w kolorze” zawiera informacje jak malować kredkami akwarelowymi i pastelami.




Obie pozycje są pięknie wydane w formacie A-4, maja mnóstwo przepięknych ilustracji.


Lepszego prezentu nie mogłam sobie wymarzyć no i do tego sztalugi moje pierwsze w życiu a żyję już trochę na tym świecie.



Słowem jak napisali autorzy „Odkryj w sobie artystę i rozwijaj talent”.

A oto moje pierwsze dzieła. Zapraszam :)










A dziś bukiet dostałam :)






piątek, 24 kwietnia 2020

Czytam, rysuję i czekam …

 

Życie lubi nas zaskakiwać w najmniej oczekiwanych momentach, ale podobno wszystko w życiu jest „po coś”.  Dostałam w   prezencie dwie  książki, których autorem jest Philip Zimbardo o jedne „ Żyj lepiej, kochaj mądrzej”  już wspominałam  w poście https://kufereklucyny.blogspot.com/2020/02/o-sercu-zyciu-i-kochaniu.html    druga to  to „Efekt Lucfera”.  





 Jest to analiza pewnego eksperymentu  mającego na celu ukazanie  mechanizmów , które czynią z zwykłego człowieka oprawcę lub ofiarę systemu kiedy znajdzie się w określonych warunkach .
Kilka lat temu oglądałam film o tym eksperymencie i szczerze mówiąc byłam jego efektem wstrząśnięta.


Czym był ów eksperyment  ? Oto co można przeczytać o nim w Wikipedii:
„Stanfordzki eksperyment więzienny (ang. Stanford Prison Experiment) – projekt badawczy, który miał za zadanie zbadać psychologiczne efekty symulacji życia więziennego. Przeprowadziła go grupa psychologów Uniwersytetu Stanforda pod przewodnictwem Philipa Zimbardo w 1971 roku. Podczas selekcji kandydatów kierowano się ich dobrą kondycją psychofizyczną oraz brakiem kryminalnej przeszłości. Selekcję przeszło 24 studentów, z których 18 ostatecznie wzięło udział w eksperymencie (pozostała szóstka stanowiła rezerwę). Eksperymentalne więzienie skonstruowano w piwnicy wydziału psychologii w Stanfordzie.” Więcej https://pl.wikipedia.org/wiki/Stanfordzki_eksperyment_wi%C4%99zienny

Czasami jak czytam wypowiedzi niektórych ludzi to mam wrażenie, że oprócz pokładów dobra  to obecna sytuacja wyzwala w ludziach mnóstwo negatywnych  reakcji .  Pewnie to efekt przymusowej izolacji i strachu podsycanego przez media .
Żeby nie poddać się tej nienormalnej sytuacji warto jest zająć umysł, serce i ręce czymś z założenia  radosnym . Ja zajęłam się ozdabianiem wszystkiego co wpadnie mi w ręce nawet maseczek ochronnych J)





Co jakiś czas wyciągam kredki i rysuję bo lubię to robić daje mi to dużo satysfakcji można powiedzieć dziecięcej radości. 
Nigdy przedtem nie miałam do czynienia z czymś tak fajnym jak gumka w ołówku , która można wyczarować refleksy światła na rysunku albo wymazać niewielkie fragmenty. Wspaniała rzeczą jest też gumka do „blendowania kolorów” a i kredki odkrywam na nowo.




Jak tylko wszystko się skończy na pewno wybiorę się w jakąś podroż na razie musi mi wystarczyć spacer do parku .

No cóż wszystko jest „po coś”, czyli po to by niczego już nigdy nie odkładać na później a szczególnie kochania ludzi i zwiedzania świata wokół nas.



 Izolacja wyzwala w nas paskudne instynkty, więc lepiej nie izolować się od świata, tylko uważnie się mu przyglądać J

sobota, 26 września 2015

Trampki malowane …. stare jak nowe=))

 
Malowanie trampek czy tenisówek to nowa moda przynajmniej ja odkryłam ja tego lata.
Malowanie wzorów farba do tkanin na obuwiu tekstylnym to znakomity sposób na nadanie in osobistego charakteru lub podarowanie „nowego życia”. Tym razem zainspirował mnie haft wrocławski. W latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku kiedy jeździłam na wakacje do Wrocławia
( tam studiowała, pracowała i mieszka do dziś moja starsza siostra Alina) odkryłam uroki haftu wrocławskiego. Haft ten inspirowany jak pisano nawiązywał do wzorów secesyjnych.
Autorem projektów był wrocławski hafciarz Czesław Rodziewicz.
Siostra podarowała mi album z wzorami Cz. Rodziewicza pamiętam ,że haftowałam je na sukienkach swoich i koleżanek . Jedna z takich prac uchowała się do dziś i sama dziwie się skąd miałam aż tyle cierpliwości by wyszywać te drobne linie i kropeczki. Ale efekt wart był trudu=)






















Oczywiście na trampkach nie da się wyhaftować wzoru z powodów nazwijmy je technicznymi ale można pokusić się o wymalowanie wzorków inspirowanych haftem wrocławskim. Efekt jest całkiem ,całkiem.