Ani się obejrzeliśmy
a tu kolejne święta. Kolejne święta w pandemicznej rzeczywistości. Tym razem pomimo
wszystko podchodzę do nich spokojniej niż w zeszły roku widocznie do
wszystkiego można z czasem się przyzwyczaić .
Te święta bez względu na wyznanie
a nawet jego brak kojarzą się z wiosna i nowym życiem a nic tak nie przypomina
o rodzeniu się nowego życia jak jajko i wykluwający się z niego kurczak.
Kurczak musi mieć mamę kurę i oczywiście tatę koguta. :)
O kogucie w
Internecie napisano , że
„ to samiec kury
domowej, większy od niej, mający kolorowe, długie pióra w ogonie i sterczący na
głowie czerwony grzebień, wydający (zwłaszcza wczesnym rankiem) dźwięki
zbliżone do kukuryku”
Został mi
ostatni największy tamborek no i kilka kawałków płótna , postanowiłam, że wyhaftuję
na jednym z nich portret koguta czy jak
mówi się w Wielkopolsce kokota.
Taki haft
jest bardzo pracochłonny i trzeba na jego wykonanie poświecić kilka godzin.
Kogut będzie
zdobił nasz dom w te wiosenne święta .



