Czasami na zły nastrój pomaga odrobina
czekolady albo kieliszek dobrego wina a czasami wystarczy wyjąć z szuflady
farby i namalować kota albo psa:)
Kilka dni temu kupiłam pudełko małych
drewnianych krążków i „maszynę do złoceń” a raczej coś w rodzaju „podgrzewanego
długopisu”.
Krążki są różnej wielkości i kształtu
dwa największe mają 4,5 cm średnicy a najmniejszy 1,5 cm. Można w nich
wywiercić dziurkę i zawieść, jako ozdobę.
Nie byłabym sobą gdybym nie spróbowała na nich coś namalować. Tak, więc namalowałam dwa portrety psów, kwiat no i oczywiście portret kota.
(4,5 cm.)
(4 cm. )
Jak mawia stare przysłowie?
(3,5 cm.)
„Bez kota
każda robota to głupota”:)
Na drugiej
stronie „medalu” poczyniłam próby naniesienia złotych ornamentów. Nie jest to wcale
takie łatwe, bo folia jest nie przeźroczysta i nie widać czy wzór wychodzi
zgodnie z naszym planem. Na pewno taki „podgrzewany
długopis” przyda się przy tworzeniu świątecznych dekoracji i karteczek do
prezentów. W każdym razie uczę się kolejnej rzeczy.
Do malowania użyłam farb akrylowych a
kiedy farby wyschły utrwaliłam je werniksem.
No i humor mi się poprawiał, choć pewnie
kieliszek dobrego wina też by nie zaszkodził. No, ale jak nie ma to wystarczy
zabawa w artystę i kawałek czekolady:)
Pozdrawiam:)

