Pokazywanie postów oznaczonych etykietą hafty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą hafty. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 6 czerwca 2021

Hafty na ślubne i nie tylko ślubne okazje…

 

          Czas epidemii nauczył nas jednego niczego tak naprawdę nie można zaplanować i być pewnym, że będzie tak jak chcieliśmy przynajmniej, jeśli chodzi o planowanie uroczystości rodzinnych na przykład wesel.

Kiedy moja córka jeszcze wiosną powiedziała, że wybiera się ze swoim chłopakiem na ślub i wesele koleżanki zaproponowałam, że wyhaftuję z tej okazji „ozdobną pamiątkę?. Nawet nie bardzo wiem jak to nazwać, ale teraz zastępuje to dawne kartki z życzeniami i jest to bardzo modne. Jestem z pokolenia, które zachwycało się takimi grającymi kartkami z życzeniami. Niestety , żadna z tych , które dostaliśmy z mężem na ślubie nie gra ale po tylu latach to chyba nic dziwnego. W każdym razie zabrałam się do haftowania i już miałam haftować datę ślubu gdy okazało się, że z powodu obostrzeń epidemiologicznych  data ślubu została przełożona z kwietnia na … czerwiec. 








Zamiast daty przyszyłam dwa gołąbki  by było wiadomo o jaką uroczystość chodzi.



Wczoraj odbył się ślub i wesele młodym życzę dużo szczęścia i cierpliwości, bo i jedno i drugie jest w małżeństwie niezbędne.

 

Żeby nie było, iż zapomniałam o kotach na koszulce dla Emilii wyhaftowałam koci portret.  Haftowanie to żmudna praca a jak tak jak ja jest się niecierpliwym i haftuje się prze kilka godzin bez przerwy to potem ma się problem z bolącym kręgosłupem. Ból już miną a efekt chyba nie najgorszy.






A dziś odpoczywam i rozkoszuję się pięknem przyrody:)







czwartek, 23 kwietnia 2015

Haftowane bratki i wspomnienia o fabryce nici=)



Już prawie zapomniałam ile czasu i trudu trzeba włożyć by wyhaftować ręcznie wzorek na obrusie czy bluzeczce. Haftowanie to było moje hobby , czasami dorabiałam sobie do kieszonkowego a czasami działało to na zasadzie swoistego handlu wymiennego. W czasach kiedy w sklepach niewiele było do kupienia po prostu ja coś komuś ozdabiałam haftem a w zamian dostawałam jakiś ciuszek albo kosmetyk oczywiście taki z „drugiego obszaru płatniczego”. =) Moja mama to jak już wcześnie wspominałam prawdziwa mistrzyni wszelkiego rodzaju haftu. Niestety wiek i stan zdrowia od dawna już nie pozwala jej na kontynuowanie swojej pasji. 
Wybrałam się do mamy po wzory przy okazji po nici zostało jej sporo motków muliny jeszcze z czasów gdy w Nowej Soli prężnie działała fabryka nici.
Znalazłam nawet etykietki na motkach muliny z nazwa Fabryka Nici „Odra” . Większość rodziców moich kolegów z młodości pracowała w dwóch prężnie działających w Nowej Soli wówczas zakładach jeden to DOZAMET ( zakład metalurgiczny) a drugi to właśnie ODRA.
O samej „ODRZE” można przeczytać między innymi ,że fabryka Nadodrzańskie Zakłady Przemysłu Lniarskiego "Odra" w Nowej Soli powstała w XVI wieku. W 1808 r. majstrem manufaktury produkującej przędzę lnianą został Johann Gruschwitz . Wykupił manufakturę i w 1816 roku rozpoczął produkcje nici. .Następnie fabrykę przejął syn założyciela Alexander Gruschwitz. Produkcja opierała się na nowoczesnych technologiach i w niczym nie ustępowała angielskiej. Dbano o pracowników wybudowano między innymi domy dla robotników, jadłodajnie i urządzono zakładową kasę chorych.

Po II wojnie światowej fabryka działała również prężnie a w 1973 nazwę zakładów zmieniono na Nowosolska Fabrykę Nici „Odra”. Niestety w latach 90-tych XX wieku fabryka z prawie dwustuletnią tradycją popadła w kłopoty i nastąpiła jej likwidacja. Budynki częściowo zagospodarowano a częściowo niestety popadły w ruinę. Tyle historii fabryki , która miała wpływ na życiorys niejednego nowosolanina . Ja też przez co prawda króciutki okres wakacji pracowałam w tej fabryce . To były moje pierwsze „duże” pieniądze zarobione w życiu.













Tak wyglądała dawniej fabryka  warto zajrzeć na tą stronę ... http://dolny-slask.org.pl/





i jeszcze jedna fotografia



Wzory do haftowania moja mama zbierała latami z rożnych źródeł czasami były to czasopisma dla kobiet lub wzory kupowane w sklepach pasmanteryjnych a czasami rysował je mój tato .

Wracając do haftowania to z wzorów , które dostałam od mamy wybrałam bratki. Bratki to takie radosne kwiaty , kwitną cały rok.









Krok po kroku pojawiały się na bluzeczce ku mojej radości , mam nadzieję ,że spodoba się osobie dla której je wyszyłam.