Czas epidemii nauczył nas jednego niczego tak
naprawdę nie można zaplanować i być pewnym, że będzie tak jak chcieliśmy przynajmniej,
jeśli chodzi o planowanie uroczystości rodzinnych na przykład wesel.
Kiedy moja córka jeszcze wiosną powiedziała, że wybiera się ze swoim chłopakiem na ślub i wesele koleżanki zaproponowałam, że wyhaftuję z tej okazji „ozdobną pamiątkę?. Nawet nie bardzo wiem jak to nazwać, ale teraz zastępuje to dawne kartki z życzeniami i jest to bardzo modne. Jestem z pokolenia, które zachwycało się takimi grającymi kartkami z życzeniami. Niestety , żadna z tych , które dostaliśmy z mężem na ślubie nie gra ale po tylu latach to chyba nic dziwnego. W każdym razie zabrałam się do haftowania i już miałam haftować datę ślubu gdy okazało się, że z powodu obostrzeń epidemiologicznych data ślubu została przełożona z kwietnia na … czerwiec.
Zamiast daty przyszyłam dwa
gołąbki by było wiadomo o jaką
uroczystość chodzi.
Wczoraj
odbył się ślub i wesele młodym życzę dużo szczęścia i cierpliwości, bo i jedno
i drugie jest w małżeństwie niezbędne.
Żeby nie było,
iż zapomniałam o kotach na koszulce dla Emilii wyhaftowałam koci portret. Haftowanie to żmudna praca a jak tak jak ja
jest się niecierpliwym i haftuje się prze kilka godzin bez przerwy to potem ma
się problem z bolącym kręgosłupem. Ból już miną a efekt chyba nie najgorszy.
A dziś
odpoczywam i rozkoszuję się pięknem przyrody:)










.jpg)