Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ręcznie wyszywane. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ręcznie wyszywane. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 6 czerwca 2021

Hafty na ślubne i nie tylko ślubne okazje…

 

          Czas epidemii nauczył nas jednego niczego tak naprawdę nie można zaplanować i być pewnym, że będzie tak jak chcieliśmy przynajmniej, jeśli chodzi o planowanie uroczystości rodzinnych na przykład wesel.

Kiedy moja córka jeszcze wiosną powiedziała, że wybiera się ze swoim chłopakiem na ślub i wesele koleżanki zaproponowałam, że wyhaftuję z tej okazji „ozdobną pamiątkę?. Nawet nie bardzo wiem jak to nazwać, ale teraz zastępuje to dawne kartki z życzeniami i jest to bardzo modne. Jestem z pokolenia, które zachwycało się takimi grającymi kartkami z życzeniami. Niestety , żadna z tych , które dostaliśmy z mężem na ślubie nie gra ale po tylu latach to chyba nic dziwnego. W każdym razie zabrałam się do haftowania i już miałam haftować datę ślubu gdy okazało się, że z powodu obostrzeń epidemiologicznych  data ślubu została przełożona z kwietnia na … czerwiec. 








Zamiast daty przyszyłam dwa gołąbki  by było wiadomo o jaką uroczystość chodzi.



Wczoraj odbył się ślub i wesele młodym życzę dużo szczęścia i cierpliwości, bo i jedno i drugie jest w małżeństwie niezbędne.

 

Żeby nie było, iż zapomniałam o kotach na koszulce dla Emilii wyhaftowałam koci portret.  Haftowanie to żmudna praca a jak tak jak ja jest się niecierpliwym i haftuje się prze kilka godzin bez przerwy to potem ma się problem z bolącym kręgosłupem. Ból już miną a efekt chyba nie najgorszy.






A dziś odpoczywam i rozkoszuję się pięknem przyrody:)







środa, 25 lutego 2015

Owocowo i kolorowo ….=)

Zastanawiam się co oprócz kwiatów najczęściej jest motywem zdobiącym wszelkiego rodzaju przedmioty użytkowe, tkaniny , odzież. Jeśli chodzi o mój dom to chyba najwięcej tu owocowych
historii=)

 Mam serwetki ręcznie hartowane na których są truskawki, owoce dzikiej róży i czereśnie.

W kredensie kuchennym  stoi pudełko w owocowe wzorki, w którym przechowuje domowe ciasteczka. Jest już dość wiekowe i ząb czasu zostawił na nim ślad ale darze go dużym sentymentem.
Obok pudelka stoi szklany kubeczek a w nim maleńkie papierowe jabłuszka pozostałość po jakiejś świątecznej dekoracji ale skoro takie urocze to kto by je wyrzucał=))



































Broszka podarowana przez moją mamę  Emilii też przypomina kiść owoców , ta broszka ma jakieś sześćdziesiąt lat.












 Filiżanki , butelki ręcznie zdobione , obrusy w winogrona na kuchennym stole... słowem sad .















Mam tacki w kształcie owoców z drewna orzechowego



i owoce z marcepana przywiezione z Lubeki, które żal było zjeść bo piękne=)








W Zielonej Górze też owocowe motywy są numerem jeden wszak to „winny gród'. Winne grona zdobią domy , ławki płoty i głowę Bachusa na rynku .


Skoro winogron jest dla zielonogórzan owocem numer jeden to czym innym miałam ozdobić bluzkę  dla mojej córki jak nie kiścią winogron.
Użyłam do tego szklanych koralików
znalezionych w pudelku na przybory krawieckie . Koraliki ułożyłam w kształt winnego grona i listka i przyszyłam do tkaniny a łodyżkę wyszyłam bawełnianą zieloną nitką. I tak to bluzka nabrała odświętnego no i lokalną patriotycznego charakteru. Co prawda córka więcej czasu spędza w Szczecinie gdzie studiuje ale o Zielonej Górze nigdy nie da się zapomnieć  to jedyne takie miasto w Polsce .