Pokazywanie postów oznaczonych etykietą turystyka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą turystyka. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 29 października 2024

Opowieści rodem z miasta Żary...

  


 Żary to miasto województwie lubuskim  , miasto o ciekawej historii , pełne tajemnic i miejsc wartych zobaczenia. Zbliża się Halloween więc opowiem Wam o legendach jakie poznaliśmy podczas niedawnego pobytu w Żarach.. Nawet mój mąż, który urodził się w tym mieście i spędził  tu wczesne lata młodości nie do końca znał te opowieści o duchach , smokach i...niezwykłych  kotach.

    Dawno temu w Żarach żył urzędnik zwany Czarnym Rządcą podobno jego dusza była tak mroczna i czarna jak jego włosy. Czarny rządca był podwładnym grafa Promnitz . Graf Promnitz  władał miastem w XVIII wieku. Czarny rządca posądzany był o sprowadzanie nieszczęść wszelakich na mieszkańców miasta . Posądzano go nawet o diabelskie pochodzenia i mówiono,że stąd bierze się jego olbrzymie bogactwo. O pomoc w zdobywaniu skarbów posądzano jego siedem czarnych kotów z którymi mieszkał czarny rządca.





  Kiedy czarny rządca umarł nikt nie chciał go pochować ale mimo lęku zorganizowano mu chrześcijański pogrzeb.  Legenda głosi ,że ledwie kondukt pogrzebowy wyruszył z karawanu wyskoczył czarny kot . W oknie do , którego  wskoczył kot stał czarny rządca i przyglądał   się konduktowi pogrzebowemu. Czarnego rządcę pochowano na cmentarzu przy kościele św. Piotra niestety duch rządcy niszczył groby i straszyły mieszkańców miasta. Niewiele pomogło przeniesienie trumny poza mury cmentarza a potem daleko do lasu bo i tam rządca straszy ludzi. Dwa koty czarnego rządcy znieruchomiał i do dziś siedzą w oknie .



Tosia twierdzi, że ta legenda to nie całkiem jest prawdziwa bo jeśli już koty miały jakiś udział w całej tej historii to na pewno gdyby nie ich pomoc czarny rządca byłby jeszcze gorszy i mieszkańcy Żar powinni być wdzięczni kotom a nie posądzać kotki o czary;))

    Warto zatrzymać się przy starej studni przy Ratuszu i zobaczyć  smoka Bazyliszka:




 "Stara legenda głosi, że w dawnych czasach na mokradłach i w jeziorach Dolnych Łużyc zamieszkiwały straszliwe bazyliszki i smoki. Te zionące dymem i ogniem stwory wyglądały jak olbrzymie węże. Pustoszyły okoliczne ziemie, pożerając przy tym ludzi i trzody.

W sąsiedztwie Cielmowa [Zilmsdorf], jednej z najstarszych osad Łużyc, w szczerym polu strzelają często z ziemi płomienie wysokie na dwa metry. Ludzie zwą je smoczym ogniem i powtarzają, że miejsce to zamieszkiwał wielki smok zabity przez świętego Jerzego.
Każdego dnia smoczysko zwykło było pożerać trzydziestu ludzi i obracało w perzynę całe połacie pól uprawnych. Potwór potrafił przybierać ludzką postać, co pomagało mu rabować dobytek ludzi, po czym grzebał ich na niezmierzonych wrzosowiskach okalających Zasieki [Forst].
Potwór zazwyczaj fruwał, a wtedy przelatywał nad Cielmowem. Mieszkał tam znany wiedźmin nazwiskiem Wochner. Miał on moc zatrzymywania stwora tak długo, póki kur nie zapiał w okolicy. Wówczas zaskoczony smok zostawiał zrabowane kosztowności.
Bywało też, że bazyliszek oblatywał całą ziemię żarską, wówczas dla ochłody odpoczywał chwilę przy studni na żarskim rynku.
Przy dawnym trakcie solnym prowadzącym do Żar [Sorau] znajduje się stos kamieni. To tam święty Jerzy stoczył walkę z bestią. Tam też stał kiedyś kamienny pomnik poświęcony zwycięskiemu Jerzemu, którego przedstawiono dosiadającego konia, z włócznią w dłoni i smokiem u stóp."

Notatka Karla Haupta:

źrodło Internet


    Żarskich legend jest wiele i co krok można spotkać ciekawe posągi choćby ten na którym umieszczono żarskiego  tkacza.. Tkacz był miłym człowiekiem kochającym ludzi i zwierzęta nawet pająki . Mówiono nawet,że zamiast czeladników mógłby zatrudnić do pracy pająki..Jak głosi legenda to właśnie pająki pomogły mu pewnej nocy jakbyśmy dziś powiedzieli zrealizować ważne zamówienie na piękną tkaninę:)

 



Polecam wyprawę do Żar: )




wtorek, 29 sierpnia 2023

Świdwin miasto nad Regą

            Wybraliśmy się w kolejną podróż tym razem do miasta położonego nad rzeką Regą.    

Świdwin bo o nim mowa to miasto w środkowej części województwa zachodniopomorskiego .



            Świdwin to nieduże miasto ale ma wiele do zaoferowania turystom  podobnie jak w Łagowie Lubuskim znajduje się tu piękny Zamek Joannitów.

Od tego zamku zaczniemy zwiedzanie Świdwina.



Jak podaje Wikipedia

„Zamek znajduje się na lewym brzegu Regi, na północny zachód od miasta lokacyjnego. Pierwotnie gotycki, w XVIII wieku przebudowany w stylu klasycyzującego baroku z zachowaniem elementów architektonicznych z XIV wieku.

Pierwszy zamek w Świdwinie powstał z fundacji margrabiów brandenburskich z dynastii askańskiej pod koniec XIII wieku. Zbudowane na ich zlecenie założenie obronne składało się z obwodu warownego w formie nieregularnego trapezu oraz długiego domu mieszkalnego stojącego przy kurtynie północnej. Właściwe castrum zaczęli wznosić dopiero kolejni właściciele miasta Wedlowie na początku XIV wieku. Sprzedali oni w 1384 roku zamek zakonowi krzyżackiemu na siedzibę wójtostwa. Krzyżacy dokonali rozbudowy i przebudowy pierwotnego założenia. Na przełomie XIV i XV wieku rozebrali stary dom mieszkalny, wznieśli wschodnie skrzydło i duży ceglany budynek na siedzibę wójta przy kurtynie północnej. Wzniesiono również w tym czasie nową bramę i wieżę przybramną. W 1445 roku zamek kupił elektor brandenburski Fryderyk II. Na początku XVI wieku przebudowano bramę i wzniesiono przedbramie.

Od 1540 roku zamek użytkowali joannici. W XVIII wieku za ich sprawą dokonano barokizacji oraz przebudowy i rozbudowy obiektu. Wzniesiono dwa nowe skrzydła i zamknięto ostatecznie dziedziniec. W 1808 roku joannicka komandoria w Świdwinie została zlikwidowana, a zamek przeszedł na własność rządu pruskiego. Przeznaczono go na siedzibę urzędów.”










Obecnie zamek to centrum kultury . Znajduje się tam między innymi siedziba Centrum Informacji  Turystyczne, kawiarnia,  biblioteka . Można zwiedzać zamek z przewodnikiem, napić się dobrej kawy w urokliwej kawiarni kupić pamiątki i wspomóc  „gliniuarzy” a w zamiany  dostać ich dzieła ja wybrałam taki śliczny mały kubeczek. Kupiliśmy torbę, książkę , no i oczywiście magnesy;)




W XIV  wieku wybudowano trzecią bramę do miasta zwana Kamienną, która jako jedyna zachowała się do czasów obecnych.  





brama Kamienna – wybudowana w XIV wieku, była jedną z trzech bram chroniących miasto. Do czasów teraźniejszych zachowała się jako jedyna. Jej przebudowa miała miejsce w 1475 r.

 Jako ciekawostkę należy napisać, że w 2002 r. bramę zaopatrzono we wrota, stylizowane na gotyckie.  Głównym wykonawcą ważących ponad 2 tony wrót   był świdwiński stolarz Pan Edward Mirosław Koczwara.

 

Tak zwany duży kościół w Świdwinie to  zbudowany w 1338 roku kościół pod wezwaniem Matki Bożej Nieustającej Pomocy.  Budowla ma kształt bazyliki z trzema nawami . Zbudowana jest z ciemnej cegły a dach pokryto miedzianą blachą. Kościół i przylegająca do niego wieża z dachem w kształcie tzw. Hełmu robią imponujące wrażenie.





Kto oglądał kultowy serial Charité wie kim był Rudolf Vircholf ale czy każdy wie, że urodził się właśnie w Świdwinie? Tego pewna nie jestem;)

 



Rudolf Ludwig Karl Virchow (ur. 13 października 1821 w Schivelbein {obecnie Świdwin), zm. 5 września 1902 w Berlinie) – niemiecki patolog, antropolog i higienista.

Wikipedia

Ten piękny mural został ufundowany w 200- setna  rocznicę  jego urodzin.



Jak  mowa o muralach to znalazłam nasz zielonogórski akcent w Świdwinie ten mural namalował nasz  artysta Biko tak , tak ten sam, który namalował w Zielonej Górze mural z Marylą Rodowicz i wiele innych.



Pomnik  ku czci poległych  Lotników  II Armii Ludowego Wojska Polskiego.

W Świdwinie jest mnóstwo atrakcji  o wszystkich trudno napisać najlepiej wybrać się tam osobiście. 



Bardzo urokliwe są kaczuszki, które spotkaliśmy nad rzeką Regą można je  nakarmić ziarnem  z specjalnego automatu. 











Nas zaprosił tam mąż moje córki Marcin dziękujemy i mamy nadzieję wybrać się tam ponownie . 

piątek, 20 sierpnia 2021

Zatonie ukochane miejsce na Ziemi księżnej Doroty.

 

         W Zatoniu nie byłam od lat, jakoś nigdy nie było mi po drodze choć to od kilku lat dzielnica Zielonej Góry tak zwanego „nowego miasta”.  

Do Zatonia wybrałam się wraz mężem i naszym dobrym kolegą Edwardem. Właściwie to on nas namówił na tą wyprawę. Z Zielonej Góry do Zatonia można dojechać autobusem miejskim nr 30, bilet kosztuje 3 złote (ulgowy 1,50).

W Zatoniu wybraliśmy się do  dawnej posiadłości księżnej  żagańska Dorota de Talleyrand-Périgord.

Pałac został wybudowany w 1689 r. przez  Balthazara von Unruh .  W latach 182-1843 pałac zmienił  swój pierwotny (barokowy) wygląd przebudowano go  w formie klasycystycznej. Dobudowano   jedno piętro   autorem projektu przebudowy  był W. Gurlt z Otynia.  

1945 roku w wyniku pożaru pałac popadł w ruinę.

 


 

Dopiero w 2018 roku zabezpieczono ruiny , odbudowano oranżerię , park poddano rewitalizacji a całość udostępniono turystom.

























Można napić się tam kawy , zjeść lody lub pyszny deser .





Tak tu było w 2013 roku...









Po drugiej stronie drogi znajdują się ruiny kościoła św. Jana Chrzciciela  wybudowanego w  XIII wieku. Najpierw był to kościół katolicki następnie od XVI wieku przeszedł w ręce protestantów a po kontrreformacji z powrotem przejęli go katolicy. Od 1837 roku kościół został zamknięty i zaczął popadać w ruinę powodem była zmniejszająca się liczba katolików  zamieszkujących miejscowość i okolice.





Kościół zbudowano z kamienia polnego i rudy darniowej .

Przy kościele był cmentarz na, którym chowano zarówno katolików jak i protestantów zachowało się jedynie  kilka nagrobków.

 

         Kika kroków dalej jest tablica z bocianami i  datami ich przylotów do Zatonia.  







Wiadomo bociany nie przylatują byle gdzie więc jak widać warto odwiedzić tą miejscowość a raczej dzielnicę Zielonej Góry.