czwartek, 8 sierpnia 2019

Takie cuda to tylko na wakacjach, czyli co fajnego zobaczyłam i kupiłam;)


Kiedy człowiek wyjeżdża na wakacje zaczyna patrzeć na świat radośniej  zauważa się różne drobne rzeczy, które  wywołują uśmiech na twarzy. Przez chwilkę zapominamy o trudach i kłopotach dnia codziennego i doceniamy to co w życiu najważniejsze piękno każdej chwili przeżytej tu i teraz. Wakacje to czas ładowania akumulatorów na następne miesiące .

No dość filozofowania chcę Wam pokazać co ciekawego choć nie koniecznie są to dzieła sztuki czy wielkie historyczne budowle zobaczyłam.

Zawsze mówi się o budowaniu zamków na piasku a ja w Heringsdorf  zobaczyłam takie cuda z piasku pomniki można równie piękne zobaczyć  i u nas na przykład Świnoujściu ale ja akurat te sfotografowała.  



Jak już jesteśmy w Świnoujściu to zobaczyłam tam niedaleko mojego hotelu taki płot .



 A jak już mówimy o  mowa o tym by nic się nie marnowało to w Ahlbeck zaciekawił mnie pomysł na wykorzystanie plastikowych butelek i nakrętek .

W Ahlbeck zobaczyła jeszcze kilka pomysłów na wykorzystanie niepotrzebnych przedmiotów. 




U nas też przyjęła  się ta moda ale wiadomo na wakacjach ma się dużo czasu by zauważyć coś na co nie zwraca się uwagi  w ciągłym  na co dzień.

Na wakacjach mamy czas by znowu przez chwilkę poczuć się jak dzieci no może nie od razu należy postępować dokładnie jak one ale odrobinka luz u nie zaszkodzi.



Co sobie kupiłam w tym roku pozwoliłam sobie na odrobinkę naprawdę odrobinkę rozrzutności.

Kupiłam wiele smakołyków w  Koserow  pyszny dżem z rumem niestety został po nim już tylko pusty słoiczek;)) . 

Uwielbiam musztardę a ta z truskawek z dodatkiem papryczki chili to mój przysmak.

Kupiłam jeszcze dipy do sosów i past z twarogu i trochę słodyczy.

Uwielbiam pachnące mydełka takie co później żal je używać i leżą na półce w łazience ;) Kupiła więc obie takie o zapachu truskawek zimą jak znalazł powącham i zrobi się mi letnio i wakacyjne na sercu;)

Było coś dla ciała czas na coś dla ducha czyli książki jedną kucharską kupiłam ją


 a drugą z opisem mojego znaku zodiaku dostałam od córki .


 Mój niemiecki jest odrobinkę „kulawy” ale co tam będzie okazja by sobie przypomnieć  albo nauczyć się na od nowa;))

Kolekcja moich magnesów powiększyła się tego lata znacznie bo nabyłam dwa w Niemczech jeden z marynarzem 

a drugi z Piaskowym Dziadkiem. Pamiętacie Piaskowego Dziadka?
A jeden magnes córka podarowała mojemu mężowi ale przecież nie będzie leżał samotnie i zbierał kurz dołączył do innych;))

Musze przyznać ,że  moi bliscy i znajomi obdarowują mnie magnesami .
Mam takie przywiezione przez córkę z podróży po świecie 

i taki podarowane przez znajomych . 

Dostałam jeszcze od córki maleńkie pudełeczko z aniołkiem będzie w sam raz na pierścionki na razie leżą w mim muszelki .

Co jeszcze zobaczyłam?  Wszystkiego nie da się opowiedzieć w jednym poście:)















Wakacje są jak plaster na obolała duszę nie trzeba koniecznie wyjeżdżać na drugi koniec świata, bo świat jest tuż obok wystarczy pozwolić sobie na odrobinkę radości i…



sobota, 3 sierpnia 2019

W szalonym świecie żelazek … (Zinnowitz)


Jak co roku tak i w tym spędziłam kilka dni w Świnoujściu a z stamtąd już tylko krok do naszych zachodnich sąsiadów ( Niemiec).
Lubię Świnoujście choć w tym roku widok rozkopanej promenady trochę mnie rozczarował ale może i będzie jeszcze przepięknie;)) 

  … bilet kosztuje 14 euro dla dorosłej osoby i 8 dla dziecka. Bilet wstępu obejmuje cztery atrakcje i nie jest określony ścisłymi ramami czasowymi można odwiedzić każdą  z nich w dowolnym czasie (nawet w przyszłym roku bilet będzie ważny oczywiście, jeśli go wcześniej nie wykorzystamy).”  ;)

W tym roku mieliśmy okazję wykorzystać zeszłoroczne bilety i zwiedzić 
Zwariowany dom żelazek w Zinnowitz.  Zebrano tu kolekcję  kilkudziesięciu przeróżnych żelazek, magli, prasowalnic do krawatów, „plisowalnic” można zobaczyć tam prasę do kapeluszy i wszystkiego, co do prasowania służy. 






















Nie brak też maszyn do szyci, pięknych szklanych przedmiotów i innych cudów.:)







Podobno ręczny pięknie zdobiony magiel to najlepszy prezent ślubny.


Jest sklepik gdzie można nabyć pamiątki wpisać się do księgi gości.

Muzeum jest czynne codziennie od 10.00 Do 18.00, Można na terenie muzeum skorzystać z bezpłatnej toalety.

 Do Zinnowitz z Świnoujścia jedziemy kolejka UBB a z dworca kolejowego trzeba przejść do samego muzeum około 2 kilometry pieszo.  


My po drodze spotkaliśmy najprawdziwsze słonie, co prawda nie lubię cyrku, ale widok pasących się słoni na łące na dodatek przyjaźnie nastawionych do ludzi, co by nie mówić jest niezwykły.





Wracając do Świnoujścia  wysiedliśmy w Koserow by zrobić zakupy na farmie Karls. Pyszności jest tam co niemiara i wszystko chciałoby się spróbować i kupić oczywiście;))




 Następnego dnia, jak co roku odwiedziliśmy moje ulubione Ahlbeck








A dziś czas na odpoczynek po odpoczynku;))