Od
kilku dni miasto moje Zielona Góra jest we władaniu Bachusa , boga
wina. Bachus i Bachusiki rządzą miastem. Zrobiło się jakby
milej , ludzie uśmiechają się do siebie, czasami ktoś zanuci
jakiś szlagier sprzed lat albo najnowszy hit, może i zafałszuje
nie jeden domorosły artysta ale kto by się czepiał drobiazgów.
Stoisk z winem i tym naszym rodzimym zielonogórskim i z tym spoza
granic naszego województwa a nawet kraju co niemiara od samego
próbowania i porównywania może się w głowie zakręcić.
Moje
ulubione to to z winnicy Kruk może dlatego,ze lubię te czarne
ptaszyska. W każdym razie plotka o tym ,że podawano zielonogórskie
wino skazańcom by im uprzykrzyć ostatnie chwile życia to bujda
wino jest smaczne i całkiem dostępne cenowo,że tak się
wyrażę.=))
Na
Jarmarku Winobraniowym można skosztować smakołyków ze wszystkich
stron świata nowością są „Tatarskie przysmaki” , warto
spróbować choć szczerze powiem nazwy tych pyszności są nie do
zapamiętani szczególnie po kilku szklaneczkach wina=))
Goście ściągnęli do naszego miasta z całego światu i powiatu
jak mawiała moja babcia .
Spotkałam nawet żyrafę i nie był to
wytwór mojej wyobraźni .
Są i obserwatorzy tacy co fruwają i tacy co przerwę w robocie mają=))
Zabawa
jest przednia i potrwa do niedzieli .














