Jak każdy
lubię dostawać, ale i dawać prezenty w moim domu dajemy sobie podarunki właściwie
przy każdej okazji a czasami nawet i bez okazji. Prezenty szczególnie te
spontaniczne sprawiają, że życie staje się lepsze, bardziej kolorowe.
Ostatnio
przywędrowało do mnie kilka zabawnych, pięknych, takich przywiezionych i przysłanych
ze świata, podarowanych od serca podarunków.
Pudełko
herbaty w kształcie autobusu przywędrowało do mnie z Liverpoolu oraz
brelok do
kluczy i magnes na lodówkę
łyżeczka z wizerunkiem Elżbiety II.
Magnesy zbieram od jakiegoś czasu i
ucieszył mnie również
ten z Rostocku.
Dziś zapukał
do moich drzwi listonosz i przyniósł mi przesyłkę a w nie j śliczną broszkę od EWY
Ucieszyłam się
bardzo, bo to bardzo oryginalna broszka na pewno będę ją nosić z dumą. Mam kilka broszek i każda ma własną niepowtarzalna
historię.
Uwielbiam
koty i ta kocia od córki przywieziona z Warszawy poprawia mi humor zawsze, gdy
na nią popatrzę:
Pisałam już o
nich BROSZKI
W maju
odbędzie się bieg charytatywny wspierającym mojego nauczyciela, który podarował
mi tą broszkę. TU
Pobiegnę, co
prawda wirtualnie, ale wesprę tego niezwykłego nauczyciela to on nauczył mnie rysunku
i miłości do sztuki.
Jeszcze raz
dziękuję Ewo za piękny prezent:)