Pokazywanie postów oznaczonych etykietą deptak. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą deptak. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 5 października 2014

Jesienny spacerek ...=)


Ostatnio w Gazecie Lubuskiej napisano wiele złego o naszym deptaku ale to chyba takie marudzenie w myśl przysłowia „cudze chwalicie swego nie znacie”=))
Może i nie trafiony pomysłem są kwietniki takie czarne brzydkie skrzynie ale zawsze można je wymienić. 























Ale kiedy świeci słoneczko na deptaku jest naprawdę milo. 

Zielona Góra to królestwo srok jest ich podobno u nas najwięcej w Europie.




 Ptactwa wszelakiego w mieście nie brak kawki, wróble, wrony i oczywiście gołębie, które dokarmiają młodzi i starsi mieszkańcy.




























 Na deptaku można spotkać zielonogórskie osobowości choćby Szambelana .
Jest radośnie i kolorowo zapewne to zasługa pogody nawet zwierzęta są radosne.
















Winogrona wprawdzie już oskubane przez mieszkańców i ptaki ale jeszcze można znaleźć ślady po pięknych gronach.

Na deptaku co krok słychać muzykę i ta „mechaniczną” i tą graną „na żywo”. Słowem jest pięknie a drobne mankamenty no cóż ...znacie miejsce na Ziemi , które nie ma wad? Ja takiego nie znam =))
































niedziela, 13 kwietnia 2014

Kozacy na deptaku w Zielonej Górze=)




Kozacy zawitali na zielonogórski deptak i nadarzyła się okazja by poznać odrobinę nie do końca znanej mi kultury. Co ja właściwie wiem o Kozakach tyle ile wyczytałam w książkach H. Sienkiewicza , w powieści „Cichy Don” Michaiła Szołochowa a właściwie to z ekranizacji tych powieści . Z dzieciństwa pamiętam jeszcze film animowany „Jak Kozacy w piłkę grali” i to chyba wszystko . Ostatnio wiele mówi się o Ukrainie a co za tym idzie wzrosło również zainteresowanie kulturą naszych wschodnich sąsiadów .
Młodzi ludzie z Ukrainy zaprezentowali sztuki walki , kuchnie i zabawy kozackie. Najwięcej uciechy miały jak zwykle dzieciaki , choć i dorośli próbowali sił w zabawach proponowanych przez młodych Ukraińców. Zapach potrawy przygotowywanej w kociołku zawieszonym nad ogniskiem roztaczał się po całej okolicy i choć z tego co zaobserwowałam to potrawa raczej dla osób lubiących dobrze acz tłusto zjeść to amatorów do konsumpcji zapewne nie zabraknie. I myślę ,że tego typu imprezy bardziej zbliżają narody niż deklaracje polityków wszelkich opcji politycznych. Zrobiliśmy z mężem kilka fotografii a oto ich część.