Pokazywanie postów oznaczonych etykietą epidemia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą epidemia. Pokaż wszystkie posty

środa, 19 maja 2021

„Pełnia zapomnienia” opowieść o czasach pandemii…

 

          Zastanawialiście się może, co by było gdyby w skutek jakiejś epidemii  ludzie wpadali w amok gnali przed siebie ginęli a ci, którym by udało się przeżyć nie pamiętaliby niczego ze swojej przeszłości?



Jeśli tak to to powieść Bartosza Niegrebeckiergo  „Pełnia zapomnienia” podpowie Waszej wyobraźni, co mogłoby się stać i co niektórzy z nas  utraciliby bezpowrotnie. Chyba nie ma nic gorszego niż utrata wspomnień a co za tym idzie swoista utrata przeszłości to utrata części nas samych.  A właśnie utrata pamięci to jedna z konsekwencji „amoku”, jaki dotyka ludzkość w wyniku niezwykłej epidemii, która opanowuje cały świat i nikt nie wie skąd się wzięła i jak sobie z nią radzić. Ludzie nie pamiętają, kim są i co wydarzyło się w ich życiu zanim zachorowali.

W powieści B. Niegrebeckiego każdy z jej bohaterów ma nietuzinkową, ciekawa niezwykle trudną przeszłością.

   Główni bohaterowie to młoda kobieta, pielęgniarka szukająca utraconego w czasie epidemii syna. Aneta należy do tych nielicznych, którzy przetrwali epidemie wydawałoby się bez szwanku, nie ulegli nieznanej chorobie i pomagają inny rozpocząć normalne życie.

Drugą kluczową postacią jest mały chłopiec Beni , Beni nie wie, kim jest, kim byli jego rodzice. Beni to niezwykły chłopiec posiada zdolności paranormalne, które być może sprawiają, że ludzie w jego obecności zdrowieją i przypominają sobie, kim są. Lekarze chcą zbadać niezwykle zdolności chłopca, ale czy im się to uda?

Oprócz tych dwojga w powieści jak już wspomniałam jest jeszcze wiele niezwykłych postaci lekarz Maciej, wojskowy Bruno, Maria kobieta podająca się za matkę Beniego, pan Kazio woźny z przytułku dla sierot, Zosia mała przyjaciółka Beniego. Każda z tych osób jest nietuzinkowa losy, każdej z nich mogłyby być tematem osobnej powieści.

Powieść kończy się w dość nieoczekiwany sposób autor zostawia jakby uchyloną furtkę. Ja osobiście czekam na dalszy ciąg losów Beniego niezwykłego chłopca z niezwykłymi zdolnościami.

Książka jest z  gatunku  „fantastyka, fantasy, science fiction” czyli wydawałoby się zupełnie nie moja bajka ale powiem szczerze przeczytałam ją jak zwykło się mawiać „jednym tchem”. Jeśli lubicie powieści psychologiczne to polecam, jeśli lubić powieści z „tajemnicą” też polecam . Jeśli chcecie powiedzieć „ mam dość tej paskudnej epidemii , dłużej tego nie wytrzymam”,  to po przeczytaniu tej powieści na pewno stwierdzicie  „ mogło by być gorzej, dobrze, że to nie „amok” . Słowem każdy znajdzie w tej powieści „swoją bajkę”. Polecam.

 

Bartosz Niegrebecki

Wydawnictwo: Oficynka

fantastyka, fantasy, science fiction

465 str.

 

 



 

 

 

niedziela, 15 listopada 2020

Bądź dobry dla kota na jesień …

 

Zastanawiam się jak to jest, że najłatwiej przychodzi nam obwinianie wszystkich i wszystkiego szczególnie teraz w czasie pandemii. Jesteśmy coraz bardziej zmęczeni tym, co dzieje się w koło nas, co raz bardziej zdezorientowani a media coraz bardziej to wykorzystują w myśl zasady nieważne, co napiszemy byleby się sprzedało. Mamy w kraju, ale zapewne i na świecie dwie a w zasadzie trzy grupy ludzi. Pierwsza to osoby negujące istnienie jakiejkolwiek pandemii często nazywana „foliarzami” , druga to ludzie bezrefleksyjnie wierzący w każde doniesienie o Covid-19 niestety są tak samo agresywni w przekonywaniu do swoich racji jak "foliarze". A trzecia grupa? Trzecia grupa to osoby starające się do tematu pandemii podchodzić w sposób najbardziej racjonalny jak tylko to możliwe. Niestety trzecia grupa bywa atakowana przez obie poprzednie :))

Dla wyjaśnienia foliarz to  w slangu internetowym często spotykane określenie osoby wierzącej w teorie spiskowe,  interesującej się do przesady zjawiskami paranormalnymi, ezoteryką, UFO itp.


Niestety ludziom już powoli przestaje wystarczać oskarżanie siebie nawzajem ostatnio wyczytałam, że pandemii winne są bezpańskie koty a nawet norki.


O ile w przypadku norek może to wyjść im w końcowym rozrachunku na dobre, bo ludzie przestaną hodować je jedynie po to by zedrzeć z nich skorki i uszyć z nich sobie futra, to, o co chodzi z kotami zupełnie nie pojmuję.


Koty to cudowne zwierzaki i nikomu w drogę nie wchodzą potrzebują jedynie odrobiny żywności i dużo miłości. Wszak bezdomne koty to wina nas ludzi, bo to my udomowiliśmy te cudowne zwierzaki a teraz są tacy, co wyrzucają pupila z domu, bo się znudził.

 

Są tacy, co ciągle wierzą w pecha przynoszonego przez czarnego kota, ale to czarny kot ma pecha jak spotka niewłaściwego człowieka.




Nasze koty z podwórka mają szczęście, bo mają swojego dobrego człowieka. Nasza sąsiadka dba o nie, choć są i tacy, co ją za to krytykują. 

 Ten kotek na fotografii ma własny dom, ale czasami wpada do kumpli sprawdzić jak im się żyje.






Jesień to czas, kiedy szybko zapada zmrok, więc czasu na fotografowanie, rysowanie i tworzenie grafik zapewne mi nie zabraknie.
















To mój sposób na oswajanie pandemii, bo strach jest najgorszym doradca i stanowi dobrą pożywkę dla tych , którzy potrafią nami manipulować.

wtorek, 14 kwietnia 2020

Moja maseczka ochronna z kocim pyszczkiem :)


A od czwartku jak na balu bez maski ani rusz.  No i stało się mamy nakaz , przykaz, obowiązek w każdym razie na pewno nie mamy wyboru , musimy nosić maski a raczej maseczki ochronne w miejscach publicznych.

I choć niespecjalnie jestem przekonana co do skuteczności wszelakich maseczek ochronnych takich co to można je zastąpić chustką albo szalikiem to jako zdyscyplinowana obywatelka a raczej obywatelka nie lubiąca płacić mandatów kupiłam a właściwie to kupiono mi cztery maseczki ochronne , które podobno są wielorazowego użytku, wystarczy je wyprać wyprasować i  będą nadal skuteczne tak przynajmniej zapewnia producent.

Co prawda w naszym mieście można dostać darmową maseczkę ale jak zobaczyłam ilu jest chętnych stojących w kolejce po owe maseczki odpuściłam sobie i postanowiłam zainwestować w maseczki nie bez żalu własne pieniądze. 😂


Maseczki są białe  sztywne jak nie przymierzając koci ogon no i wpychają się na oczy,  trzeba je co chwila ściągać. Może to wina maseczek a może moja nie wiem bo i te które mam w domu nabyte  jeszcze w czasach "przed epidemią" takie jednorazowe też są równie niewygodne.


Moja  znajoma Ania pochwaliła się na Facebooku maseczkami z kocimi  wizerunkami, pozazdrościłam jej i postanowiłam na jednej z moich maseczek namalować  koci pyszczek a co też chcę mieć fajna maseczkę jak już ma być mi niewygodnie to niech przynajmniej będzie ładnie:)  







Co prawda na komunikat o obowiązku noszenia maseczek zrobiłam minę podobna do tej jaką ma kot na moim rysunku ale jak mus to mus.;)





niedziela, 15 marca 2020

Dzięcioł lekarz drzew na poduszce przysiadł.


W związku z epidemia jaka dotknęła świat słowo lekarz i leczenie jest na ustach wszystkich. Siedzę w domu zgodnie z zaleceniem służb sanitarnych i przynajmniej do poniedziałku muszę czymś wypełnić czas by nie czytać wszystkich mniej lub bardziej wiarygodnych doniesień prasowych i wpisów na forach internetowych. 

Postanowiłam zrobić porządki w moim kuferku i znalazłam poszukiwane  od co najmniej kilku tygodni maseczki ochronne , używam ich kiedy maluję szkło lub porcelanę lub kiedy zabezpieczam malunki na drewnie werniksem.


Znalazłam jeszcze wiele „zaginionych” rzeczy bo nie ma to jak zrobić porządek we własnym kuferku;))

Pomyślałam , że czas wymalować coś na poduszce , coś co będzie swoistym wspomnieniem obecnego czasu. 
Skoro tyle się mówi o lekarzach to czemu nie namalować lekarza drzew a jaki ptak jest tak nazywany? W dzieciństwie tak nazywaliśmy dzięcioła.

Rodzina dzięciołów jest liczna a ja wybrałam dzięcioła dużego choć duży to on jest bardziej z nazwy;)
Dzięcioł duży nazywany też dzięciołem pstrym  (Dendrocopos major)  to średniej wielkości ptak z rodziny dzięciołowatych.
Zamieszkuje lasy całej Europy, północnej i środkowej Azji oraz północnej Afryki.
W Polsce  występujący we wszystkich drzewostanach w całym kraju przez cały rok.
W okresie wiosny i lata  jego pożywienie stanowią głównie owady i ich larwy wydobywane z drewna . Zimą i jesienią jego dieta wzbogaca się o nasiona drzew i owoce nie pogardzi też tym co znajdzie w karmnikach;)  Wiosną wzbogaca swoją dietę sokiem brzozowym.

Dlaczego nazywany jest doktorem? Pewnie dlatego, że jak lekarz chorego dzięcioł opukuje korę drzew z każdej strony w poszukiwaniu owadów.
Ciekawostką jest to , że dzięcioł potrafi zwisać głowa w dół gdy chce zerwać  z cienkiej gałązki szyszkę  . tak więc to nie tylko lekarz ale i cyrkowiec w jednej ptasiej osobie;))









Oprócz dzięcioła i podpisu   namalowałam też dość dużą datę bo ten rok zapamiętamy na długo. 

Jestem pewna ,że jak zawsze damy radę ważne by nie siać niepotrzebnej paniki , przestrzegać poleceń i spokojnie  to paskudztwo minie, musi minąć innej opcji po prostu nie ma ;)