niedziela, 10 października 2021

Na liściu malowane…

 

         Co prawda na drzewach w moim mieście jeszcze mnóstwo liści ale powolutku zmieniają kolor i opadają na ziemie.






Co można z nich zrobić?

Jeże robią sobie z liści posłanie  by w nim przetrwać mroźne dni,  można wykorzystać je do użyźniania gleby lub zabezpieczenia roślin przed zimnem. 



Liści starczy dla wszystkich ja postanowiłam spróbować namalować kilka obrazków na jesiennych liściach. 


Wyczytałam ,że do malowania na liściach najlepiej nadają się „markery olejowe”. Kupiłam kilka choć są dość drogie i jak dla mnie mają zbyt intensywny zapach . Jeśli nie chcecie wydawać  zbyt dużo polecam farby akrylowa albo dwustronne markery (z jednej strony jest cieniutki pisak a z drugiej pędzelek). 



Liście owinięte papierem przed malowanie włóżcie na dzień lub dwa do książki by się wyprostowały .











Gotowe obrazki można włożyć w ramki , udekorować nimi własne mieszkanie lub podarować w prezencie przyjacielowi na urodziny lub bez żadnej specjalnej okazji w dowód sympatii.



Oczywiście na jesienna nudę najlepsze są koty  jeśli nie macie swojego kota to  warto nakarmić te wolno żyjące .

 


niedziela, 3 października 2021

Koszulka z uśmiechniętym psem…

 

         Widok uśmiechniętego pasa poprawia humor nawet najgorszym ponurakom.

 


Mamy czas złotej jesieni jest jeszcze w miarę ciepło i słonecznie to dobry czas na spacer z psem jak nie ma się „prawdziwego” to dobry i taki malowany;)



Mój mąż przyniósł mi figurkę psa i powiedziała - może  namalowałabyś mi takiego pieska na koszulce ?

 Czemu nie – odpowiedziałam:)

Potrzebne są:

- bawełniana koszulka

- ołówek

- pędzelki o różnej „grubości”

- farby do tkanin.







         Za kilka tygodni trzeba będzie zaopatrzyć się w ciepłe kapcie i zapas dobrej herbaty na długie zimowe wieczory.

 


Lato minęło jak dla mnie zbyt szybko i nawet nie zdążyłam się nim nacieszyć ale cóż może za rok będzie dłuższe:) Na razie cieszę się słoneczkiem i obfitością owoców.

 


 



sobota, 18 września 2021

Kotka Tosia znalazła własny dom.

        


 

        Opowiem Wam dziś moją historię:

Mam około trzech lat i mówią na mnie Tosia wreszcie znalazłam swój dom i bardzo chcę  by skończyła się moja tułaczka. 



Kilka miesięcy temu  ktoś zostawił mnie razem z moim ulubionym kartonem na klatce schodowej dużego domu tak jakbym była niepotrzebną rzeczą starą parą  butów albo popsutym młynkiem do kawy. Poszedł sobie i zapomniał o mnie, płakałam i prosiłam o pomoc. Jakaś dobra dusza przyniosła mnie do „Kociego Szczecina”. To takie miejsce gdzie dobrzy ludzie pochylają się nad losem takich niekochanych kotów jak ja. Później trafiłam do domu tymczasowego i zaczęto szukać mi prawdziwego miejsca na Ziemi i kochającej rodziny.

Od kilku dni jestem w nowym domu u Emilki i Marcina , mam własne posłanie , zabawki i najwspanialszy na świecie drapak . Uwielbiam mój drapak czasami zdarza mi się na nim nawet zasnąć i śnić kolorowe kocie sny:)



 Powolutku zaczynam wierzyć ,że wreszcie los się do mnie uśmiechnął i już nigdy nikt nie potraktuje mnie jak niepotrzebną rzecz.

Mam już nawet własna poduszkę z moim portretem jak przystało na prawdziwą kocią piękność:)





Ciekawe czy wiecie co oznacza moje "lekko przycięte ucho"?

Pamiętaj " jesteś odpowiedzialny za to co oswoiłeś" – „Mały Książę” autor Antoine’a de Saint-Exupéry’ego

 





 

poniedziałek, 6 września 2021

Winobranie 2021 i dobra rada Bachusa:)

 

         Właśnie trwa Winobranie 2021, święto winna, winiarzy a przede wszystkim czas, kiedy w mieście rządy obejmuje Bachus i jego świta. Mam dla Was radę od samego Bachusa jak przygotować się do świętowania. Kiedy uprzejmie podziękowaliśmy Bachusowi za możliwość sfotografowania go.



Na słowa:

-dziękujemy Wasza Wysokość,

Bachus odpowiedział – do mnie należy mówić Wasza obfitość i pogładził się po brzuszku dodając, wszystko to zasługa pysznego winka;))

Objaśnił nam, że by uniknąć kłopotów  zdrowotnych należ na początek przyzwyczajać organizm do spożywania większej ilości trunków pijąc wodę a potem tak przyzwyczajona wątroba poradzi sobie znakomicie z winem:)

Podziękowaliśmy Jego Obfitości Bachusowi i ruszyliśmy w miasto ja jak zwykle z aparatem fotograficznym, choć co roku przed Winobraniem zarzekam się, że w tym roku to nie będzie fotografowania a jedynie świętowanie:)

         Pod drodze mijaliśmy jeszcze kilka tablic z dobrymi radami np. „plan na dziś wino, wino, wino” 



czy „ ideałów nie ma, ale jest wino”.










 Wina na pewno nie zabraknie i pyszności wszelakich.  Bardzo lubię wino z naszych lubuskich winnic. Wino jest pyszne i w dostępnej cenie.

Miasto bawi się, zjechali do nas artyści z całej Polski i ci sławni i ci, przed którymi drzwi do sławy dopiero się otwierają:)




A jak wina i śpiewu będziecie mieć przesyt to wybierzcie się na zakupy. Kocham targi staroci i zgadnijcie, co tam odkryłam? 





No jasne, że koty a raczej ich podobizny.

 




Oczywiście, że są stoiska z rękodziełem, i przysłowiowymi „gaciami”, ale bez nich też było by nudnie. Kupiłam, co nieco u rękodzielników a mijając stoisko z „gaciami” przyszła mi do głowy kolejna dobra rada na winobraniowe świętowanie: chcesz świętować pamiętaj  by zadbać o głowę i nogi;). Tym razem to moja dobra rada.:)



         Kiedy wino zaszumi w głowie to ma się wrażenie, że świat wokoło jakby leciutko zawirowała, ale co tam wydaje się przez to piękniejszy a w obecnych czasach pełnych niebezpieczeństw, zagrożeń i konfliktów taki stan, choć na chwilę, na przekór logice pomaga wrócić do normalności.




         Tak, więc zapraszam do Zielonej Góry na Winobranie 2021 a jak nie zdążycie w tym roku to koniecznie zacznijcie odkładać pieniążki by odwiedzić nas za rok.:)